Nadia
-Dlaczego mi nie powiedziałaś do cholery?-wybucham nie zwracając uwagi na innych.
-No przecież mówiłam, że na początku też nie wiedziałam, potem jakoś nie było okazji, a dziś gdy zobaczyłam Was na tym lotnisku przez moment przeszło mi przez myśl że Richard powinien Ci powiedzieć, dopiero potem zorientowałam się że nic nie wiesz.
-On miał mi powiedzieć?!Przecież my ledwo z sobą rozmawiamy i już wiem dlaczego, nie znoszę go.Nie mam pojęcia jakim cudem wytrzymałam tyle dni w jego towarzystwie.
-No widok na lotnisku pokazywał jednak coś innego-wybucha śmiechem Eliza , nie zważając na moją złość.
-Nawet się nie odzywaj, mogę Ci obiecać że już nigdy nie będziesz czegoś takiego oglądać-rzucam w jej stronę i zwracam się w kierunku Diany i Christiana- przepraszam za kłopot, za to że musiałeś po nas wyjeżdżać i za to że marnowałyśmy Wasz czas.Jeśli jest taka potrzeba , zostaniemy dopóki nie znajdziecie nikogo na nasze miejsce, jeśli nie, wolałabym już dzisiaj stąd wyjechać.
-Zwariowałaś?-przyjaciółka spogląda na mnie szeroko otwartymi oczami.
-Chciałam zacząć wszystko od nowa, z dala od Matthiasa i od nich wszystkich, jak mam to zrobić w tym miejscu Eliza?
-Nadia, dobrze wiesz że nie mamy dokąd pójść.
-Coś wymyślę Eliza, to naprawdę nie jest dobry pomysł żebyśmy tutaj zostały.
-Porozmawiajmy na spokojnie , usiądźcie -zamiast Elizy , zwraca się do mnie Diana, nie wiem czemu posłusznie idę za nią i siadam przy stole- Richard zachował się trochę nie w porządku w stosunku do Ciebie.
-Nie pierwszy raz- prycham tylko cicho, spoglądając jej w oczy.
-Nie wiem co Was łączyło, chyba nawet Wy sami tego nie wiecie, bo Twoje słowa przeczą słowom Twojej przyjaciółki- uśmiecha się do mnie delikatnie- on też nam nic nie powiedział, zadzwonił w nocy do Christiana prosząc żeby odebrał Was z lotniska , w kilku słowach streścił Twoją sytuację i tyle. Nie mam pojęcia dlaczego nie powiedział Ci dokąd jedziesz jak poznał adres, mogę Cię tylko przeprosić za mojego syna.Może bał się że zrezygnujesz, a wiedział że potrzebujesz tej pracy.
-Bał się że zrezygnuję i będzie dalej musiał znosić moje towarzystwo.
-Naprawdę nie wiem- wybucha śmiechem- Wasza relacja widzę jest trochę skomplikowana.
-Dobre sobie, trochę- uśmiecham się w końcu , mimo tego że nadal jestem na niego wściekła.
-Nie będę Cię namawiać żebyś została, ale przemyśl to, jego prawie tu nie ma, przecież na stałe mieszka w Obersdorfie, Wy potrzebujecie tej pracy, a ja potrzebuję tutaj pomocy. Nie ukrywam że chciałabym żebyście były to Wy.
-Nadia, no proszę- Elizka szarpie mnie za rękę , a ja wiem że Diana ma rację, potrzebujemy tej pracy i mimo wszystko jest to jednak najlepsze miejsce na jakie mogłyśmy trafić.Nie zmienia to jednak faktu że jestem na niego tak wściekła , że mam ochotę płakać ze złości.
-Ale będę mogła brać wolne gdy będzie tu przyjeżdżał?-pytam po chwili zastanowienia.
-Obiecuję, jeśli tylko będziesz chciała.A teraz powinnyście chyba odpocząć , zapewne jesteście zmęczone-dodaje i prowadzi nas na górę.
Gdy tylko zamknęły się za nami drzwi pokoju, Eliza zniknęła w łazience , a ja zajęłam się rozpakowywaniem naszych rzeczy. Musiałam czymś się zająć, bo jedyne na co miałam teraz ochotę to zadzwonić do niego i powiedzieć mu co tak naprawdę o nim myślę.Jak w ogóle mógł ukryć przede mną to że jadę do domu jego rodziców, nie mieści mi się to w głowie.Zrobiłam z siebie kompletną idiotkę przed jego mamą i bratem.Do tego oczywiście nie potrafiłam pohamować swojej złości i od razu w pierwszy dzień musiałam wybuchnąć. Nie mam pojęcia do czego byłabym zdolna gdyby był teraz przy mnie.
Zdaję sobie jednak sprawę z tego że telefon do niego nie jest najlepszym pomysłem, boję się że gdy usłyszę jego głos w słuchawce, z moich planów nawrzeszczenia na niego nic nie wyjdzie i powiem coś całkowicie innego, czego będę żałować przez długi czas . A on będzie miał niezły ubaw, bo zapewne teraz tak naprawdę już nawet nie myśli o tym co było między nami przez ostatnie dni.
Miałam tylko nadzieję że w tak napiętym kalendarzu zawodów Pucharu Świata, on nie będzie miał wielu okazji żeby odwiedzać rodzinny dom, a po kilku miesiącach gdy sezon dobiegnie końca ja też zapomnę o tym co się wydarzyło między nami.
Najgorsze w tym wszystkim było to że będąc tak blisko Richarda, jestem też blisko Stephana i z tym już nie mam pojęcia jak sobie poradzę.Richard nawet jakby uszanował moją prośbę żeby nie zdradzać miejsca mojego pobytu, w co oczywiście nie wierzę, nie da rady długo ukrywać tego że pracuję u jego rodziców. Jestem pewna że kiedyś będę musiała stanąć z tą dwójką twarzą w twarz i na dzień dzisiejszy nie jestem sobie w stanie nawet tego wyobrazić.
Eliza wychodzi z łazienki i kończy układać nasze rzeczy , a ja idę pod szybki prysznic, wychodzę po chwili i mimo tego że wydaje mi się że nie zasnę z nadmiaru wrażeń, usypiam w momencie gdy tylko przykładam głowę do poduszki.
Budzę się gdy za oknem zaczyna się już ściemniać, gdy tylko zdaję sobie sprawę z tego że to pierwsza pobudka od kilku dni w której nie uczestniczył Richard robi mi się dziwnie smutno, szarpię Elizę za rękę bo nie mam ochoty na wspominanie ostatnich dni, chyba najwyższy czas zabrać się za pracę i zapomnieć o wszystkim, o ile to w ogóle możliwe w tym towarzystwie.
Już po chwili schodzimy na dół z zamiarem przynajmniej krótkiego spaceru po najbliższej okolicy.
-Chciałyśmy się przejść- uśmiecham się do siedzącej w salonie Diany.
-Może najpierw coś zjecie?
-No tak jak zwykle zapomniałam o jedzeniu-wybucham śmiechem zastanawiając się kiedy ostatni raz miałam coś w ustach.
-No to chodźcie, spacer może poczekać-prowadzi nas do kuchni , gdzie zostajemy nastolatkę tylko kilka lat młodszą od nas , gdy tylko na nią spoglądam wiem że jest jego siostrą.
-Jestem Selina , a Wy pewno Nadia i Eliza- uśmiecha się podając nam rękę.
-Ciekawe czy jest tu ktoś kto o nas nie słyszał.
Już po chwili schodzimy na dół z zamiarem przynajmniej krótkiego spaceru po najbliższej okolicy.
-Chciałyśmy się przejść- uśmiecham się do siedzącej w salonie Diany.
-Może najpierw coś zjecie?
-No tak jak zwykle zapomniałam o jedzeniu-wybucham śmiechem zastanawiając się kiedy ostatni raz miałam coś w ustach.
-No to chodźcie, spacer może poczekać-prowadzi nas do kuchni , gdzie zostajemy nastolatkę tylko kilka lat młodszą od nas , gdy tylko na nią spoglądam wiem że jest jego siostrą.
-Jestem Selina , a Wy pewno Nadia i Eliza- uśmiecha się podając nam rękę.
-Ciekawe czy jest tu ktoś kto o nas nie słyszał.
-Chyba nie -wybucha śmiechem, a ja mam przeczucie że dogadam się z nią na pewno szybciej niż z jej bratem.