Historia nie wydarzyła się naprawdę , jest tylko wytworem mojej wyobraźni :)
czwartek, 25 stycznia 2018
39
Nadia
Jak zawsze gdy tylko jest przy mnie tracę głowę i całkowicie poddaję się jego pocałunkom. Na korytarzu hotelu pełnego gości.Wiem że nie powinniśmy. W każdej chwili ktoś może nas zobaczyć.
Tylko że ja też mam już tego dosyć. Tego ciągłego udawania, spotykania się po kryjomy. Złoszczę się sama na siebie że jestem takim tchórzem i nie potrafię wyznać Stephanowi prawdy.
-Od początku to planowałeś Richard- głos Stephana rozlega się za moimi plecami i odskakuję od Richarda w jednej sekundzie.
Spoglądam na niego nie do końca nie potrafiąc spojrzeć mu w oczy, kręci tylko głową i nie czekając na wytłumaczenie żadnego z nas po prostu wychodzi z hotelu.
-Wiedziałeś że nas widzi, zrobiłeś to specjalnie- zdaję sobie sprawę z tego że Richard musiał go widzieć jak podchodzi i ogarnia mnie wściekłość.
-I co z tego Nadia?Stephan już wie i po sprawie. Wścieknie się trochę i mu przejdzie.
-Nie mogę uwierzyć że to zrobiłeś, nie mieści mi się to w głowie-łzy złości cisną mi się do oczu.Walczę żeby się nie rozpłakać.
-Wydaje mi się że przesadzasz-chwyta mnie za ręce , ale nie mam najmniejszej ochoty teraz z nim rozmawiać.
-Myślisz tylko o sobie.Jesteś cholernym egoistą.
-Nadia - patrzy na mnie prosząco.
-Zostaw mnie w spokoju, nie chcę Cię dzisiaj więcej oglądać-wyrywam się i nie zważając na mróz na dworze wychodzę przed hotel w samej sukience.
Rozglądam się szybko próbując dostrzec gdzieś Stephana. Nie mam pojęcia czy będzie chciał teraz ze mną rozmawiać ,ale muszę przynajmniej spróbować mu się wytłumaczyć.
Biegnę gdy widzę jego sylwetkę w oddali. Przystaje jak chwytam go za rękę , w jego wzroku widzę że nie ma ochoty nawet na mnie patrzeć.
-Przepraszam, nie widziałam jak mam Ci to powiedzieć.
-Nie musisz mi się tłumaczyć.
-Nie planowałam tego Stephan , nie mam pojęcia jak to się stało.
-Nie wiesz jak to się stało?Od samego początku mnie okłamywałaś.
-To nie tak Stephan.
-Od kiedy to trwało ?Bo nie uwierzę że tak nagle doznaliście olśnienia w czasie świąt.
-Odkąd zamieszkałam u niego w Obersdorfie-spuszczam głowę nie mogąc spojrzeć mu w oczy.
-Jesteś naiwna jak myślisz że on zmieni się dla Ciebie.
-Może jestem, nic na to nie poradzę.Powinieneś mnie zrozumieć.W końcu Ty wiesz najlepiej jak to jest zakochać się.I nie potrafić przestać o kimś myśleć.
-Ja mam Cię zrozumieć?To że mnie okłamywałaś od dawna? To że nie potrafiłaś się przyznać?
-Przepraszam- spuszczam głowę , nie mając pojęcia co więcej mogłabym mu powiedzieć.
-Mam nadzieję że przynajmniej dobrze się bawiłaś.Matthias, Richard , ja.Kto jeszcze Nadia? Z iloma z naszej ekipy już się przespałaś?
-Przecież wiesz że..
-Nie wiem już nic Nadia, kompletnie nie wiem kim jesteś.Wydaje mi się że Richard dobrze Cię ocenił na samym początku, a ja naiwnie wierzyłem że jesteś inna-odwraca się i odchodzi.
Patrzę za nim, a łzy zalewają mi twarz. Nie wiem co bardziej boli, jego ostanie słowa czy to że w jednym momencie straciłam ich obu.Życie kolejny raz rozsypuje mi się jak domek z kart i mam wrażenie że tak już zostanie, widocznie nie zasługuję na to żeby być szczęśliwą.
Stoję na chodniku, gdy z piskiem opon zatrzymuje się przy mnie tak dobrze znany mi samochód. Nie mam ochoty uciekać, nie mam dokąd. Właśnie straciłam to na czym najbardziej mi zależało. Nie protestuję gdy Thomas wpycha mnie na tylne siedzenie, a zza kierownicy spogląda na mnie Matthias uśmiechając się.
-Mówiłem że zawsze Cię znajdę- w jego wzroku jest coś takiego że w momencie przytomnieję, próbując wydostać się z auta.
-Nie szarp się, będzie mniej bolało-Thomas wykręca mi ręce sadzając mnie z powrotem i wiem że mój koszmar zaczął się na nowo.
Stephan
W sumie od dawna się tego spodziewałem. Te ich unikanie się nawzajem, napięta atmosfera która panowała między nimi już od dawna, dziwna zbieżność w ostatnich dnia że gdy nie ma Nadii nie ma też jego.
Przez moment ogarnia mnie wściekłość, że oszukiwała mnie od dłuższego czasu i zostawiam ją samą na środku ulicy mówiąc to czego nie powinienem .Mimo tego że wcale tak o niej nie myślę, nie mogę winić ją za to że wybrała jego. Zdaję sobie sprawę że musiało jej być ciężko w ostatnich dniach gdy ciągle się ukrywała, nie chcąc mnie zranić.
Wracam po chwili do miejsca w którym ją zostawiłem, jestem pewny że stoi tam nadal w samej sukience trzęsąc się z zimna i nie wiedząc co zrobić.
Ze zdziwieniem stwierdzam że jednak jej nie ma, pewno zdecydowała się na powrót do hotelu i przyspieszam kroku żeby jak najszybciej ją przeprosić za swoje słowa.
Richard stoi przed hotelem z resztą ekipy i dziewczynami , rozglądając się w którą stronę iść.
-Nie ma jej ?-pytam tylko.
-Wybiegła za Tobą.
-Pokłóciliśmy się, zostawiłem ją tylko na moment, myślałem że wróciła tutaj.
-Zostawiłeś ją samą?-Eliza jest coraz bardziej zdenerwowana.
-Tylko na chwilę, pewno zaraz się tutaj pojawi.
-Przecież szedłeś tą samą drogą, powinna tu być.A jak on ją znalazł?
-No coś Ty Eliza, przecież Matthias nawet nie ma pojęcia że tu jesteście-Selina przytula ją do siebie.
-A jak ona miała rację?Jak jej się nie wydawało?
-O czym Ty mówisz Eliza?- Richard szarpie ją za rękę.
-Od zawodów w Obersdorfie , wydawało jej się że ktoś ją obserwuje, dziś na kwalifikacjach czuła to samo.
-Dlaczego nic mi nie powiedziała do cholery?
-Stwierdziła że to pewno jej wyobraźnia, a Ty się przejmiesz i nie pozwolisz jej nigdzie się ruszać-Eliza nie stara się już opanować płaczu.
Patrzę na Richarda i widzę przerażenie na jego twarzy, jeszcze nigdy nie widziałem go w takim stanie. Zdaję sobie sprawę z tego że mój kumpel zakochał się chyba pierwszy raz w życiu.
środa, 24 stycznia 2018
38
Richard
Nie mogłem oderwać od niej wzroku , niestety nie tylko ja, miałem wrażenie że większość facetów patrzy tylko na nią, a Markus zdecydowanie przesadzał. Usiadł przy niej, ciągle ją zagadywał, a ona co chwilę wybuchała śmiechem.
Wydawało mi się że nawet Stephanowi nie przeszkadzało to tak mocno jak mnie. Tak jakby pogodził się z tym że między nimi już nic nie będzie. Tym bardziej nie wiedziałem po co to całe nasze udawanie.
Selina miała niezły ubaw spoglądając to na mnie, to na nią, byłem prawie pewny że to ona wybierała jej ciuchy wiedząc jaki efekt to spowoduje.
-Dobrze się bawisz?-zajmuję miejsce przy niej gdy Markus ze Stephanem odchodzą na chwilę w kierunku baru.
-Wolałabym być teraz gdzieś indziej, z kimś innym -uśmiecha się , dotykając mojej ręki -jak myślisz ktoś zauważyłby że stąd zniknęliśmy?
-Markus zapewne już po chwili-szepczę muskając jej ucho delikatnie ustami.
-Zwariowałeś-śmieje się , odsuwając się szybko, bierze kieliszek do ręki dopijając wino.
-Tylko nie pij za dużo.
-Jestem dorosła Richard, nie zapominaj o tym -wybucha śmiechem, podnosi się i razem z Elizą gdzieś znikają.
-To chyba trochę męczące?-Andreas siada przy mnie gdy dziewczyny odchodzą.
-Nie mam pojęcia co zmieni te kilka dni, dlaczego już dzisiaj nie może porozmawiać ze Stephanem.
-Wiesz trochę ją z nim łączyło, pewno nie ma pojęcia jak to zrobić.
-Może tak zwyczajnie, jesteśmy dorosłymi ludźmi Andreas.
-Rozumiem ją, ale z drugiej strony zastanawiam się jak wytrzymujesz to że każdy tutaj spędza z nią więcej czasu niż Ty- spoglądam za jego wzrokiem , stoją obie kilka metrów dalej przy stoliku austriackiej kadry.
Gregor rozlewa wino do kieliszków, podając dziewczynom , kręci głową ze śmiechem, ale po chwili zabiera z jego rąk kieliszek.Eliza szepcze jej coś na ucho, Nadia odwraca się posyłając w naszą stronę delikatny uśmiech, nie ma zamiaru jednak odejść.
Śmieje się gdy Michael robi im miejsce i ku mojej coraz większej złości siadają przy ich stoliku.
Nadia
Tak bardzo chciałam przytulić się do Richarda , że wolałam na chwilę odejść od naszego stolika, bo bałam się że już dłużej nie wytrzymam tego udawania.A sylwestrowa noc to chyba nie najlepszy czas na informowanie Stephana o nas.
Poza tym Markus chyba za bardzo chce umilić mi ten wieczór , a ja nie mam ochoty ani na to , ani na jakieś kłótnie z Richardem z tego powodu.
Dlatego po krótkiej rozmowie decyduję się usiąść na chwilę przy chłopakach z Austrii. Eliza śmieje się cicho szepcząc coś o zazdrości Richarda, no ale przecież nie robię nic złego, a on nie może zabronić mi rozmowy z innymi facetami.
-Nadia to chyba nie najlepszy pomysł - Selina już po chwili pojawia się za moimi plecami , zapewne wysłana przez brata.
-Wyluzuj Selina, tylko rozmawiam.
-Ja to wiem, ale..
-No właśnie, poszłam stamtąd bo Markus za bardzo się do mnie kleił-przerywam jej.
-Powiedz to mojemu bratu.
-Daj spokój -rzucam , ale dopijam wino zamierzając posłusznie iść z nią.
-Już uciekacie?-Michael podnosi się razem z nami.
-Przepraszam, ale nasze towarzystwo się niecierpliwi.
-Jeden taniec na koniec?-spogląda na mnie uśmiechając się, a Gregor chwyta za rękę Elizę.
-Nadia-Selina szarpie moją rękę.
-Powiedz mu że zaraz będę- uśmiecham się. Przecież to tylko taniec w sali wypełnionej po brzegi, nie widzę powodów dla których miałabym tego nie robić.
Nawet gdybym miała ochotę go zdradzić nie zrobiłabym tego przy tych wszystkich ludziach na około.Zresztą nie widzę świata poza nim, jest dla mnie wszystkim .Wiec chyba nie ma powodów do zazdrości.
Richard
-Mam Ci przekazać że zaraz będzie- mówi cicho Selina podchodząc do nas z powrotem.
-Gdzie ona jest?- rozglądam się po sali i widzę jak tańczy z Michaelem, próbuję wstać ale Selina ciągnie mnie z powrotem.
-Uspokój się, ona nie jest Twoją własnością.Nie robi nic złego.
Niby to wiem , ale nie zmienia to faktu że mi się to nie podoba.Wydaje mi się że jego ręce zbyt mocno ją przyciągają, a Nadia nie protestuje, widzę jak szepcze jej coś na ucho , a ona się śmieje.
Muzyka cichnie i zamiast odejść od niego stoi przy nim i spogląda mu w oczy. Gdy Michael coś mówi, przygryza wargę i mam wrażenie że zaraz go pocałuje.W jednej chwili jestem przy nich i chwytam ją za rękę.
-Musimy pogadać-ciągnę ja przed hotelową restaurację.
-Co Ci odbiło?
-Mam dosyć tego udawania Nadia, skończmy to przedstawienie.
-Przecież Ci powiedziałam że zrobię to po turnieju.
-Co to w ogóle za różnica, co zmieni te kilka dni?
-No własnie co zmieni?Dlaczego nie możesz poczekać?
-Mam poczekać?Mam nadal patrzeć jak inni się do Ciebie dostawiają , a ja mam stać z boku?
-O czym Ty mówisz?Przecież odeszłam od stolika bo nie podobało mi się zachowanie Markusa.
-Za to Michaela już Ci nie przeszkadzało?
-Przecież tylko tańczyłam.
-Dobre mi tylko, nie potrafił się od Ciebie oderwać, a Ty prawie go pocałowałaś.
-Przesadzasz -rzuca ze złością-naprawdę myślisz że chciałam go pocałować?
-A nie?
-Jesteś idiotą , wiesz?- mruży oczy wpatrując się we mnie- od samego początku myślę tylko o tym jak się stąd urwać razem z Tobą. A Ty wyjeżdżasz z takim tekstami.Mnie też to męczy ,ale postaraj się mnie zrozumieć.
Robi krok w moją stronę i chwyta mnie za ręce , cała złość w momencie mi mija jak spogląda mi w oczy.
Nie mam pojęcia dlaczego to robię , dlaczego przyciągam ją do siebie widząc Stephana za jej plecami.
Składam na jej ustach pocałunek, a ona jak zawsze nie potrafi się ode mnie odsunąć i przywiera do mnie całym ciałem oplatając moją szyję rękami.
Gdybym wtedy wiedział jakie będą konsekwencje tego jednego pocałunku nigdy w życiu bym się na to nie zdecydował. Ale w tamtym momencie pragnąłem tylko tego żeby całe to przedstawienie już się skończyło, żebym mógł swobodnie się z nią pokazywać.
wtorek, 23 stycznia 2018
37
Richard
Wściekłem się gdy zobaczyłem jak wisi Stephanowi na szyi. A on jeszcze obejmował ją w pasie. Przecież to ja powinienem ją przytulać po zakończonych kwalifikacjach, a nie udawać że ledwo się tolerujemy.
Jak długo Nadia zamierza jeszcze ciągnąć to przedstawienie, przecież to nie może tak wyglądać.Stephan pewno się wkurzy , ale przecież w końcu mu przejdzie.Muszę z nią jak najszybciej porozmawiać na ten temat.
Rozglądam się za nimi gdy wychodzimy z szatni , ale nie widzę ich w zasięgu wzroku, więc pewno postanowiły same pójść do hotelu.
Schodzą już na kolacje gdy wchodzimy, bez zastanowienia daję swoje rzeczy Markusowi , tłumacząc tylko że muszę porozmawiać z siostrą.
-Pogadamy?
-Może później?-uśmiecha się tylko-zaraz przecież wszyscy zejdą.
-Właśnie o tym chcę rozmawiać. Długo będziemy to ciągnąć?
-Nie zaczynaj , proszę Cię.
-Nadia, zlituj się, to Stephan nadal może przytulać Cię kiedy chce, a ja mam stać z boku i udawać że ze sobą nie rozmawiamy?
-Przesadzasz Richard.
-Ja przesadzam?To chyba normalne że chciałbym być z Tobą cały czas, a nie rozmawiać z Tobą po kątach jak nikt nie widzi- przyciągam ją do siebie ze złością i nie zważając na to kto nas zauważy składam na jej ustach pocałunek.
-Zwariowałeś?-odsuwa się ode mnie po chwili, ale widzę że się uśmiecha, po chwili jednak uśmiech schodzi jej z twarzy gdy wpatruję się w kogoś za moimi plecami.
-A jednak?-śmieje się Andreas stając przy nas- Stephan wie?
-Powiem mu sama po Turnieju Czterech Skoczni- wpatruję się w nią zaskoczony że już podjęła decyzję.
-A byłaś taka pewna.
-Daj spokój Andreas.
-Richard i jedna dziewczyna od kilkunastu dni jak sądzę.Widok niespotykany.
-Mógłbyś przestać-proszę go tylko widząc jak cała reszta zbliża się do hotelowej restauracji.Nadia spogląda na niego prosząco , Andreas kiwa tylko głową ze śmiechem i razem siadamy przy stoliku.
Nadia
-Pójdę po coś do picia-rzucam do dziewczyn w przerwie między seriami i zanim zdążają zaprotestować znikam w tłumie ludzi kierując się do stoisk z napojami.
Staję w olbrzymiej kolejce , przeglądając telefon gdy czuję na sobie czyjś wzrok, rozglądam się w poszukiwaniu znajomych twarzy ale nie zauważam nikogo w pobliżu kto mógłby mi się przyglądać.
-Miałaś nie chodzić nigdzie sama-Selina patrzy na mnie z wyrzutem -Richard chyba by mnie zabił gdyby coś Ci się stało.
-Przestańcie panikować, sama przestałam się bać , to teraz Wy zaczynacie-podaję im ze śmiechem kubki z kawą. Niestety do końca zawodów nie opuszcza mnie wrażenie że ktoś ciągle się we mnie wpatruje, mimo że staram się dyskretnie obserwować towarzystwo na około nie jestem w stanie wypatrzeć nikogo w tym tłumie kibiców.
Zaraz po konkursie pakujemy swoje rzeczy i przejeżdżamy do oddalonego o ponad sto kilometrów Garmisch-Partenkirchen , mimo że już podczas wczorajszych kwalifikacji strach całkiem mnie opuścił , jestem szczęśliwa opuszczając Obersdorf.
Ciągle myślę o tym czyj wzrok czułam na sobie przez drugą część zawodów i staram sobie wmawiać że to tylko moja wyobraźnia , po prostu mój wcześniejszy strach i przewrażliwienie wszystkich na punkcie pilnowania mnie zrobiło swoje.
Oddycham z ulgą wchodząc do pokoju hotelowego , tutaj zdecydowanie czuję się bezpieczniej niż tam.
-Coś się stało?-Richi zjawia się w drzwiach pokoju gdy tylko dziewczyny znikają na kolacji.
-Nie, dlaczego pytasz?
-Nie odezwałaś się ani słowem przez całą drogę.
-Chciałam żebyś chwilę odpoczął od mojego głosu-wybucham śmiechem przytulając się do niego.Nie widzę potrzeby mówienie mu o moich dziwnych odczuciach na skoczni, przecież nic się nie stało, nie zauważyłam nikogo podejrzanego- zostaniesz do rana?
Nie odpowiada , uśmiecha się tylko i kładzie się na łóżku. Jestem taka szczęśliwa będąc tu z nim że już po chwili zapominam o wszystkim.
-Długo zamierzacie jeszcze spać?-budzę dziewczyny , gdy tylko zamykają się drzwi za Richardem ściągając z nich kołdry.
-Nie zapominaj że snujemy się pół nocy po hotelu żebyście mieli jak najwięcej czasu dla siebie-mamrocze Selina, próbując się przykryć.
-Wiem jesteście kochane, ale nie zmienia to faktu że nie mam ochoty na siedzenie i patrzenie w ścianę.
-Zlituj się, w ten piękny sylwestrowy poranek.
-Sylwestrowy?-spoglądam na nią zdziwiona.
-Zauważasz coś jeszcze oprócz mojego braciszka?-wybucha śmiechem Selina.
-Czasami-śmieję się rzucając w nią poduszką, kompletnie wyleciało mi z głowy że dzisiaj sylwester.
-Zapewne nie zabrałaś ze sobą też nic co nadaje się do ubrania na imprezę?
-No nie-patrzę na nią zdziwiona-przecież chyba nigdzie się nie wybieramy.
-Chyba nie zamierzasz siedzieć w pokoju?-Selina ciągle się śmieje i wychodzi w końcu z łóżka-Ty Elizka pewno też nic nie masz?
Eliza kręci tylko głową, a Selina znika w łazience rzucając przez ramię że po śniadaniu czekają nas zakupy, jeśli jesteśmy takie nieogarnięte.
Nie mam ochoty na zakupy, nie mam ochoty na imprezę sylwestrową , mam jedynie ochotę zaraz po kwalifikacjach zamknąć się w pokoju z Richim , ale wiem że to niezbyt rozsądne , więc jedyne co mi pozostaje gdy tylko kończymy jeść to te nieszczęsne zakupy.
-Pójdę po Wasze kurtki -rzuca Selina widząc z jakim ociąganiem dopijam kawę.
-A Wy gdzie się wybieracie?-pyta Stephan.
-Selina twierdzi że nie możemy pokazać się dziś wieczorem w spodniach i adidasach -wybucham śmiechem.
-Zakupy naprawdę?-wpatruje się we mnie Richard- przecież do wieczora nawet nie wrócicie.
-Nie będzie tak źle-podnoszę się , bo widzę zbliżającą się Selinę.
-Uważaj na siebie- rzuca niby od niechcenia , ale widzę że martwi się tym że wychodzimy same.Mam ochotę go przytulić , ale uśmiecham się tylko i całą trójką wychodzimy.
-Nie lubię się tak ubierać-marudzę tylko gdy Selina karze mi mierzyć kolejną sukienkę, zaczynam się denerwować bo Eliza dawno już wybrała , a ja jak zawsze nie potrafię się zdecydować- daj wezmę obojętnie co.
-Weź tą- wciska mi jedną z sukienek do ręki , nie podoba mi się tak jak wszystkie inne zresztą, jak dla mnie zdecydowanie za krótka, choć i tak dużo dłuższa niż te które wybrał dla mnie Matthias - jeszcze tylko buty.
-Naprawdę nie mogę iść w trampkach-jęczę, a Selina tylko prycha w moim kierunku.
Kolejną godzinę spędzamy na wybieraniu butów, a ja marzę już tylko o tym żeby to się skończyło, spoglądam co chwilę na zegarek czy oby na pewno zdążymy na kwalifikacje.
Wpadamy do hotelu już dość mocno spóźnione. Wszystkie ekipy są już na skoczni więc rzucamy tylko torby na łóżko i idziemy na miejsce.
I znów gdy tylko przekraczamy bramy skoczni , wydaje mi się że ktoś nie spuszcza ze mnie wzroku. To wrażenie nie opuszcza mnie aż do końca kwalifikacji , nie potrafię skupić się na wynikach. Nie mam pojęcia co się dzieje, ale nie podoba mi się to i znów zaczynam się bać.
-Co jest Nadia?-pyta cicho Eliza gdy zostajemy na moment same.
-Nie wiem Eliza, chyba zaczynam świrować.
-O co chodzi?
-Od wczorajszych zawodów wydaje mi się że ktoś się we mnie wpatruje.
-Widziałaś kogoś?-widzę że jest wyraźnie zmartwiona,
-Nie, nikogo.Ale to uczucie jest okropne.
-Mówiłaś Richardowi?
-Zwariowałaś?Przecież nie wypuściłby mnie z pokoju.
-Powinnaś mu powiedzieć Nadia.
-Daj spokój,to pewno tylko moja wyobraźnia.Tak bardzo się bałam jadąc tutaj że teraz po prostu wariuję.
-A jeśli nie?
-Nie mów nic nikomu, nawet Selinie- proszę przyjaciółkę , mając nadzieję że tak naprawdę tylko sobie coś ubzdurałam.
Kilka godzin później ubieramy się w pokoju , przy moim marudzeniu i ciągłym chichocie Seliny.
-Wyglądasz świetnie-kończy prostować moje włosy- gwarantuję Ci że mój brat nie będzie mógł się od Ciebie odkleić.
-Tak jakby w ogóle mógł- wybucha śmiechem Eliza.
-Zabawne , naprawdę.Dobrze wiecie że nikt nie może się dowiedzieć.
-Ciężko to widzę , wiesz ilu na dole jest facetów, a ile dziewczyn?-śmieje się Selina-nie da rady, mogę Ci to zagwarantować.
-Nigdzie nie idę-prycham tylko i siadam na łóżku, gdy rozlega się pukanie do drzwi.
-Nie masz wyjścia-Selina otwiera i do pokoju wchodzi cała niemiecka ekipa, a ona informuje ich ze śmiechem że nie chcę iść.
-Ja chętnie z Tobą zostanę-Markus mierzy mnie wzrokiem , spoglądam tylko na Richarda i już wiem że nie będzie to łatwy wieczór.
Wściekłem się gdy zobaczyłem jak wisi Stephanowi na szyi. A on jeszcze obejmował ją w pasie. Przecież to ja powinienem ją przytulać po zakończonych kwalifikacjach, a nie udawać że ledwo się tolerujemy.
Jak długo Nadia zamierza jeszcze ciągnąć to przedstawienie, przecież to nie może tak wyglądać.Stephan pewno się wkurzy , ale przecież w końcu mu przejdzie.Muszę z nią jak najszybciej porozmawiać na ten temat.
Rozglądam się za nimi gdy wychodzimy z szatni , ale nie widzę ich w zasięgu wzroku, więc pewno postanowiły same pójść do hotelu.
Schodzą już na kolacje gdy wchodzimy, bez zastanowienia daję swoje rzeczy Markusowi , tłumacząc tylko że muszę porozmawiać z siostrą.
-Pogadamy?
-Może później?-uśmiecha się tylko-zaraz przecież wszyscy zejdą.
-Właśnie o tym chcę rozmawiać. Długo będziemy to ciągnąć?
-Nie zaczynaj , proszę Cię.
-Nadia, zlituj się, to Stephan nadal może przytulać Cię kiedy chce, a ja mam stać z boku i udawać że ze sobą nie rozmawiamy?
-Przesadzasz Richard.
-Ja przesadzam?To chyba normalne że chciałbym być z Tobą cały czas, a nie rozmawiać z Tobą po kątach jak nikt nie widzi- przyciągam ją do siebie ze złością i nie zważając na to kto nas zauważy składam na jej ustach pocałunek.
-Zwariowałeś?-odsuwa się ode mnie po chwili, ale widzę że się uśmiecha, po chwili jednak uśmiech schodzi jej z twarzy gdy wpatruję się w kogoś za moimi plecami.
-A jednak?-śmieje się Andreas stając przy nas- Stephan wie?
-Powiem mu sama po Turnieju Czterech Skoczni- wpatruję się w nią zaskoczony że już podjęła decyzję.
-A byłaś taka pewna.
-Daj spokój Andreas.
-Richard i jedna dziewczyna od kilkunastu dni jak sądzę.Widok niespotykany.
-Mógłbyś przestać-proszę go tylko widząc jak cała reszta zbliża się do hotelowej restauracji.Nadia spogląda na niego prosząco , Andreas kiwa tylko głową ze śmiechem i razem siadamy przy stoliku.
Nadia
-Pójdę po coś do picia-rzucam do dziewczyn w przerwie między seriami i zanim zdążają zaprotestować znikam w tłumie ludzi kierując się do stoisk z napojami.
Staję w olbrzymiej kolejce , przeglądając telefon gdy czuję na sobie czyjś wzrok, rozglądam się w poszukiwaniu znajomych twarzy ale nie zauważam nikogo w pobliżu kto mógłby mi się przyglądać.
-Miałaś nie chodzić nigdzie sama-Selina patrzy na mnie z wyrzutem -Richard chyba by mnie zabił gdyby coś Ci się stało.
-Przestańcie panikować, sama przestałam się bać , to teraz Wy zaczynacie-podaję im ze śmiechem kubki z kawą. Niestety do końca zawodów nie opuszcza mnie wrażenie że ktoś ciągle się we mnie wpatruje, mimo że staram się dyskretnie obserwować towarzystwo na około nie jestem w stanie wypatrzeć nikogo w tym tłumie kibiców.
Zaraz po konkursie pakujemy swoje rzeczy i przejeżdżamy do oddalonego o ponad sto kilometrów Garmisch-Partenkirchen , mimo że już podczas wczorajszych kwalifikacji strach całkiem mnie opuścił , jestem szczęśliwa opuszczając Obersdorf.
Ciągle myślę o tym czyj wzrok czułam na sobie przez drugą część zawodów i staram sobie wmawiać że to tylko moja wyobraźnia , po prostu mój wcześniejszy strach i przewrażliwienie wszystkich na punkcie pilnowania mnie zrobiło swoje.
Oddycham z ulgą wchodząc do pokoju hotelowego , tutaj zdecydowanie czuję się bezpieczniej niż tam.
-Coś się stało?-Richi zjawia się w drzwiach pokoju gdy tylko dziewczyny znikają na kolacji.
-Nie, dlaczego pytasz?
-Nie odezwałaś się ani słowem przez całą drogę.
-Chciałam żebyś chwilę odpoczął od mojego głosu-wybucham śmiechem przytulając się do niego.Nie widzę potrzeby mówienie mu o moich dziwnych odczuciach na skoczni, przecież nic się nie stało, nie zauważyłam nikogo podejrzanego- zostaniesz do rana?
Nie odpowiada , uśmiecha się tylko i kładzie się na łóżku. Jestem taka szczęśliwa będąc tu z nim że już po chwili zapominam o wszystkim.
-Długo zamierzacie jeszcze spać?-budzę dziewczyny , gdy tylko zamykają się drzwi za Richardem ściągając z nich kołdry.
-Nie zapominaj że snujemy się pół nocy po hotelu żebyście mieli jak najwięcej czasu dla siebie-mamrocze Selina, próbując się przykryć.
-Wiem jesteście kochane, ale nie zmienia to faktu że nie mam ochoty na siedzenie i patrzenie w ścianę.
-Zlituj się, w ten piękny sylwestrowy poranek.
-Sylwestrowy?-spoglądam na nią zdziwiona.
-Zauważasz coś jeszcze oprócz mojego braciszka?-wybucha śmiechem Selina.
-Czasami-śmieję się rzucając w nią poduszką, kompletnie wyleciało mi z głowy że dzisiaj sylwester.
-Zapewne nie zabrałaś ze sobą też nic co nadaje się do ubrania na imprezę?
-No nie-patrzę na nią zdziwiona-przecież chyba nigdzie się nie wybieramy.
-Chyba nie zamierzasz siedzieć w pokoju?-Selina ciągle się śmieje i wychodzi w końcu z łóżka-Ty Elizka pewno też nic nie masz?
Eliza kręci tylko głową, a Selina znika w łazience rzucając przez ramię że po śniadaniu czekają nas zakupy, jeśli jesteśmy takie nieogarnięte.
Nie mam ochoty na zakupy, nie mam ochoty na imprezę sylwestrową , mam jedynie ochotę zaraz po kwalifikacjach zamknąć się w pokoju z Richim , ale wiem że to niezbyt rozsądne , więc jedyne co mi pozostaje gdy tylko kończymy jeść to te nieszczęsne zakupy.
-Pójdę po Wasze kurtki -rzuca Selina widząc z jakim ociąganiem dopijam kawę.
-A Wy gdzie się wybieracie?-pyta Stephan.
-Selina twierdzi że nie możemy pokazać się dziś wieczorem w spodniach i adidasach -wybucham śmiechem.
-Zakupy naprawdę?-wpatruje się we mnie Richard- przecież do wieczora nawet nie wrócicie.
-Nie będzie tak źle-podnoszę się , bo widzę zbliżającą się Selinę.
-Uważaj na siebie- rzuca niby od niechcenia , ale widzę że martwi się tym że wychodzimy same.Mam ochotę go przytulić , ale uśmiecham się tylko i całą trójką wychodzimy.
-Nie lubię się tak ubierać-marudzę tylko gdy Selina karze mi mierzyć kolejną sukienkę, zaczynam się denerwować bo Eliza dawno już wybrała , a ja jak zawsze nie potrafię się zdecydować- daj wezmę obojętnie co.
-Weź tą- wciska mi jedną z sukienek do ręki , nie podoba mi się tak jak wszystkie inne zresztą, jak dla mnie zdecydowanie za krótka, choć i tak dużo dłuższa niż te które wybrał dla mnie Matthias - jeszcze tylko buty.
-Naprawdę nie mogę iść w trampkach-jęczę, a Selina tylko prycha w moim kierunku.
Kolejną godzinę spędzamy na wybieraniu butów, a ja marzę już tylko o tym żeby to się skończyło, spoglądam co chwilę na zegarek czy oby na pewno zdążymy na kwalifikacje.
Wpadamy do hotelu już dość mocno spóźnione. Wszystkie ekipy są już na skoczni więc rzucamy tylko torby na łóżko i idziemy na miejsce.
I znów gdy tylko przekraczamy bramy skoczni , wydaje mi się że ktoś nie spuszcza ze mnie wzroku. To wrażenie nie opuszcza mnie aż do końca kwalifikacji , nie potrafię skupić się na wynikach. Nie mam pojęcia co się dzieje, ale nie podoba mi się to i znów zaczynam się bać.
-Co jest Nadia?-pyta cicho Eliza gdy zostajemy na moment same.
-Nie wiem Eliza, chyba zaczynam świrować.
-O co chodzi?
-Od wczorajszych zawodów wydaje mi się że ktoś się we mnie wpatruje.
-Widziałaś kogoś?-widzę że jest wyraźnie zmartwiona,
-Nie, nikogo.Ale to uczucie jest okropne.
-Mówiłaś Richardowi?
-Zwariowałaś?Przecież nie wypuściłby mnie z pokoju.
-Powinnaś mu powiedzieć Nadia.
-Daj spokój,to pewno tylko moja wyobraźnia.Tak bardzo się bałam jadąc tutaj że teraz po prostu wariuję.
-A jeśli nie?
-Nie mów nic nikomu, nawet Selinie- proszę przyjaciółkę , mając nadzieję że tak naprawdę tylko sobie coś ubzdurałam.
Kilka godzin później ubieramy się w pokoju , przy moim marudzeniu i ciągłym chichocie Seliny.
-Wyglądasz świetnie-kończy prostować moje włosy- gwarantuję Ci że mój brat nie będzie mógł się od Ciebie odkleić.
-Tak jakby w ogóle mógł- wybucha śmiechem Eliza.
-Zabawne , naprawdę.Dobrze wiecie że nikt nie może się dowiedzieć.
-Ciężko to widzę , wiesz ilu na dole jest facetów, a ile dziewczyn?-śmieje się Selina-nie da rady, mogę Ci to zagwarantować.
-Nigdzie nie idę-prycham tylko i siadam na łóżku, gdy rozlega się pukanie do drzwi.
-Nie masz wyjścia-Selina otwiera i do pokoju wchodzi cała niemiecka ekipa, a ona informuje ich ze śmiechem że nie chcę iść.
-Ja chętnie z Tobą zostanę-Markus mierzy mnie wzrokiem , spoglądam tylko na Richarda i już wiem że nie będzie to łatwy wieczór.
poniedziałek, 22 stycznia 2018
36
Nadia
Obersdorf , pamiętam swój zachwyt gdy przyjechałam tutaj pierwszy raz zaledwie pół roku temu. Szczęśliwa i pełna nadziei na nowe lepsze życie. Podciągam nogi pod brodę obejmując je rękami na przednim fotelu samochodu Richarda gdy wjeżdżamy do miasteczka. Ogarnia mnie taki strach że mam ochotę błagać go żeby zawrócił.
-Nic Ci się nie stanie , obiecuję- brunet spogląda na mnie ściskając mnie za rękę.
-Mam nadzieję że masz rację- mówię cicho mrugając szybko żeby opanować łzy cisnące mi się do oczu.
-Zawsze ktoś przy Tobie będzie -odzywa się Selina.
Podjeżdżamy pod hotel znajdujący się przy samej skoczni , w którym zatrzymały się wszystkie ekipy. Nie ukrywam że wolałabym spędzić te kilka dni w domu Richarda .Wiem jednak że to dla mnie zbyt wielkie ryzyko. Nie miałabym nawet możliwości swobodnego wychodzenia, a przyjechałam tu przecież na zawody, a nie po to żeby siedzieć w zamknięciu.
-Nic Ci się nie stanie , obiecuję- brunet spogląda na mnie ściskając mnie za rękę.
-Mam nadzieję że masz rację- mówię cicho mrugając szybko żeby opanować łzy cisnące mi się do oczu.
-Zawsze ktoś przy Tobie będzie -odzywa się Selina.
Podjeżdżamy pod hotel znajdujący się przy samej skoczni , w którym zatrzymały się wszystkie ekipy. Nie ukrywam że wolałabym spędzić te kilka dni w domu Richarda .Wiem jednak że to dla mnie zbyt wielkie ryzyko. Nie miałabym nawet możliwości swobodnego wychodzenia, a przyjechałam tu przecież na zawody, a nie po to żeby siedzieć w zamknięciu.
-Pójdę pod prysznic i się położę- mówię cicho do dziewczyn, gdy zamykają się za nami drzwi naszego pokoju.
-Powinnaś zejść z nami coś zjeść.Od rana nic nie jadłaś.
-Jestem zmęczona, naprawdę nie mam ochoty -uśmiecham się do nich żeby dały mi spokój. Naprawdę nie jestem głodna , strach powoduje u mnie skurcz żołądka. Nie wyobrażam sobie że miałabym teraz przełknąć cokolwiek. Znikam w łazience ucinając rozmowę , po co mam się tłumaczyć jak i tak obie zdają sobie sprawę z tego co się dzieje.
Zwijam się w kłębek w kącie łóżka i owijam kołdrą, starając się zasnąć przed powrotem dziewczyn.Nie chcę psuć im zabawy, moim podłym nastrojem. Mam tylko nadzieję że do jutrzejszych kwalifikacji poradzę sobie ze swoim strachem i będę mogła bawić się razem z nimi.
-Mogę?- Richard po chwili pojawia się w drzwiach pokoju i nie czekając na moją odpowiedź siada przy mnie na łóżku.
-I po co pytasz ?-próbuję się uśmiechnąć.
-Czekałem na Ciebie na dole.
-Nie jestem głodna Richard.
-Nadal się boisz?
-Przepraszam, nie jestem w stanie nad tym zapanować.
-Chcesz żebym z Tobą został?- kładzie się przy mnie, a ja mimowolnie się uśmiecham.
-A Elizka z Seliną?
-Zajmą moje miejsce w pokoju Markusa, sądzę że nie będzie miał nic przeciwko temu-wybucha śmiechem.
-Szkoda że to niemożliwe- przytulam się do niego , marząc żeby naprawdę został tu do rana.
-Dziewczyny pewno szybko nie wrócą, widziałem że dobrze bawią się na dole z resztą ekipy- zaczyna delikatnie mnie całować , jednocześnie ściągając ze mnie koszulkę. Nie protestuję i jak zwykle będąc przy nim zapominam o wszystkich złych rzeczach związanych z tym miejscem.
Budzę się gdy do pokoju wpadają pierwsze promienie słońca tego zimowego poranka i ze zdziwieniem stwierdzam że nadal jest przy mnie Richard.
-Co Ty tutaj jeszcze robisz?-szepczę cicho żeby nie obudzić śpiących obok dziewczyn.
-Mówiłem już kiedyś że uwielbiam przy Tobie spać.
-Ciekawe co powiesz Markusowi.
-Nie martw się coś wymyślę-uśmiecha się , całuje mnie szybko w czoło i wychodzi, a ja postanawiam obudzić dziewczyny, bo nie mam najmniejszej ochoty siedzieć sama.
-Każda noc będzie tak wyglądać?-uśmiecha się Selina, przeciągając się na łóżku.
-Przepraszam, nie mam pojęcia jak to się stało że zasnęliśmy razem.
-Nie miałyśmy sumienia Was budzić, tak słodko razem wyglądaliście-wybucha śmiechem Eliza ,ale po chwili poważnieje- tylko wszyscy wczoraj zauważyli że brakuje akurat Waszej dwójki.
-A Stephan?
-Powiedziałyśmy że źle się poczułaś, ale czy uwierzył-kręci głową i szykujemy się wszystkie do zejścia na śniadanie.
Richard
Nie mam pojęcia kiedy razem zasnęliśmy, wiedziałem że nie uniknę pytań Markusa gdzie zniknąłem na całą noc. Mam dosyć tego ciągłego ukrywania się, w końcu jesteśmy dorośli i to przecież nie moja wina że Nadia wybrała mnie a nie Stephana.
Wiem jednak jak bardzo zależy jej na tym żeby go nie zranić, ciągle zadręcza się wyrzutami sumienia, tak jakby w czymś miało jej to pomóc.
Gdy schodzę na śniadanie siedzą już z chłopakami przy stoliku .Jej widok od razu powoduje uśmiech na mojej twarzy.
-Która tym razem Richi? Jakoś nie zauważyłem ich tu wczoraj zbyt dużo-wybucha śmiechem Markus na mój widok, a Nadia tylko spuszcza wzrok.
-Widocznie słabo się rozglądałeś-rzucam tylko chcąc skończyć ten temat.
-Ciekawe czy kiedyś znajdzie się taka co w końcu zawróci Ci w głowie-nie odpuszcza Markus, a moja siostrzyczka krztusi się kawą.
-Może już się znalazła-Andreas spogląda to na mnie to na Nadię, a Selina nie potrafi powstrzymać śmiechu.
-No coś Ty , Richard i jedna panienka, potrafisz sobie to w ogóle wyobrazić?
-Zejdź ze mnie Markus-rzucam ze złością.
-My już chyba zjadłyśmy-Eliza jak zwykle pierwsza zauważa że ostatnia uwaga Markusa , powoduje złość w oczach Nadii i odciąga ją od stolika.
Muszę do niej zajrzeć przed wyjściem na kwalifikacje.Wiem że przez kilka kolejnych godzin znów będziemy musieli udawać że za sobą nie przepadamy.
-Nie złość się-siedzi na łóżku wpatrując się w ekran swojego telefonu.
-Nie złoszczę- chce się uśmiechnąć, ale niezbyt jej to wychodzi.
-Daj spokój przecież widzę.Naprawdę zależy mi na Tobie.
-Aż Ci się nie znudzę?Jak długo wytrzymasz z jedną?
-Naprawdę nie interesują mnie inne.
-Teraz tak mówisz bo jestem tu z Tobą, a co będzie na kolejnych zawodach?
-Jak chcesz mogę zabierać Cię na wszystkie-przyciągam ją do siebie , całując ją w policzek- tylko powiedzmy w końcu wszystkim.
-Jeszcze nie , daj mi jeszcze trochę czasu-uśmiecha się w końcu -idź bo się spóźnisz, dojdziemy niedługo z dziewczynami.
-Tylko uważaj na siebie- jej nastrój chyba mi się udziela, zwyczajnie zaczynam się o nią bać i wolałbym żeby poszła jednak ze mną.
-Nic mi nie będzie, Selina z Elizą nie zostawią mnie nawet na chwilę, tego możesz być pewny-całuje mnie szybko i zamyka za mną drzwi.
Zwijam się w kłębek w kącie łóżka i owijam kołdrą, starając się zasnąć przed powrotem dziewczyn.Nie chcę psuć im zabawy, moim podłym nastrojem. Mam tylko nadzieję że do jutrzejszych kwalifikacji poradzę sobie ze swoim strachem i będę mogła bawić się razem z nimi.
-Mogę?- Richard po chwili pojawia się w drzwiach pokoju i nie czekając na moją odpowiedź siada przy mnie na łóżku.
-I po co pytasz ?-próbuję się uśmiechnąć.
-Czekałem na Ciebie na dole.
-Nie jestem głodna Richard.
-Nadal się boisz?
-Przepraszam, nie jestem w stanie nad tym zapanować.
-Chcesz żebym z Tobą został?- kładzie się przy mnie, a ja mimowolnie się uśmiecham.
-A Elizka z Seliną?
-Zajmą moje miejsce w pokoju Markusa, sądzę że nie będzie miał nic przeciwko temu-wybucha śmiechem.
-Szkoda że to niemożliwe- przytulam się do niego , marząc żeby naprawdę został tu do rana.
-Dziewczyny pewno szybko nie wrócą, widziałem że dobrze bawią się na dole z resztą ekipy- zaczyna delikatnie mnie całować , jednocześnie ściągając ze mnie koszulkę. Nie protestuję i jak zwykle będąc przy nim zapominam o wszystkich złych rzeczach związanych z tym miejscem.
Budzę się gdy do pokoju wpadają pierwsze promienie słońca tego zimowego poranka i ze zdziwieniem stwierdzam że nadal jest przy mnie Richard.
-Co Ty tutaj jeszcze robisz?-szepczę cicho żeby nie obudzić śpiących obok dziewczyn.
-Mówiłem już kiedyś że uwielbiam przy Tobie spać.
-Ciekawe co powiesz Markusowi.
-Nie martw się coś wymyślę-uśmiecha się , całuje mnie szybko w czoło i wychodzi, a ja postanawiam obudzić dziewczyny, bo nie mam najmniejszej ochoty siedzieć sama.
-Każda noc będzie tak wyglądać?-uśmiecha się Selina, przeciągając się na łóżku.
-Przepraszam, nie mam pojęcia jak to się stało że zasnęliśmy razem.
-Nie miałyśmy sumienia Was budzić, tak słodko razem wyglądaliście-wybucha śmiechem Eliza ,ale po chwili poważnieje- tylko wszyscy wczoraj zauważyli że brakuje akurat Waszej dwójki.
-A Stephan?
-Powiedziałyśmy że źle się poczułaś, ale czy uwierzył-kręci głową i szykujemy się wszystkie do zejścia na śniadanie.
Richard
Nie mam pojęcia kiedy razem zasnęliśmy, wiedziałem że nie uniknę pytań Markusa gdzie zniknąłem na całą noc. Mam dosyć tego ciągłego ukrywania się, w końcu jesteśmy dorośli i to przecież nie moja wina że Nadia wybrała mnie a nie Stephana.
Wiem jednak jak bardzo zależy jej na tym żeby go nie zranić, ciągle zadręcza się wyrzutami sumienia, tak jakby w czymś miało jej to pomóc.
Gdy schodzę na śniadanie siedzą już z chłopakami przy stoliku .Jej widok od razu powoduje uśmiech na mojej twarzy.
-Która tym razem Richi? Jakoś nie zauważyłem ich tu wczoraj zbyt dużo-wybucha śmiechem Markus na mój widok, a Nadia tylko spuszcza wzrok.
-Widocznie słabo się rozglądałeś-rzucam tylko chcąc skończyć ten temat.
-Ciekawe czy kiedyś znajdzie się taka co w końcu zawróci Ci w głowie-nie odpuszcza Markus, a moja siostrzyczka krztusi się kawą.
-Może już się znalazła-Andreas spogląda to na mnie to na Nadię, a Selina nie potrafi powstrzymać śmiechu.
-No coś Ty , Richard i jedna panienka, potrafisz sobie to w ogóle wyobrazić?
-Zejdź ze mnie Markus-rzucam ze złością.
-My już chyba zjadłyśmy-Eliza jak zwykle pierwsza zauważa że ostatnia uwaga Markusa , powoduje złość w oczach Nadii i odciąga ją od stolika.
Muszę do niej zajrzeć przed wyjściem na kwalifikacje.Wiem że przez kilka kolejnych godzin znów będziemy musieli udawać że za sobą nie przepadamy.
-Nie złość się-siedzi na łóżku wpatrując się w ekran swojego telefonu.
-Nie złoszczę- chce się uśmiechnąć, ale niezbyt jej to wychodzi.
-Daj spokój przecież widzę.Naprawdę zależy mi na Tobie.
-Aż Ci się nie znudzę?Jak długo wytrzymasz z jedną?
-Naprawdę nie interesują mnie inne.
-Teraz tak mówisz bo jestem tu z Tobą, a co będzie na kolejnych zawodach?
-Jak chcesz mogę zabierać Cię na wszystkie-przyciągam ją do siebie , całując ją w policzek- tylko powiedzmy w końcu wszystkim.
-Jeszcze nie , daj mi jeszcze trochę czasu-uśmiecha się w końcu -idź bo się spóźnisz, dojdziemy niedługo z dziewczynami.
-Tylko uważaj na siebie- jej nastrój chyba mi się udziela, zwyczajnie zaczynam się o nią bać i wolałbym żeby poszła jednak ze mną.
-Nic mi nie będzie, Selina z Elizą nie zostawią mnie nawet na chwilę, tego możesz być pewny-całuje mnie szybko i zamyka za mną drzwi.
Nadia
Wchodzimy na skocznię , z tłumem kibiców w który początkowo próbuję się jakoś wtopić. Po chwili jednak nie zwracam już na to większej uwagi dając się porwać zabawie.
Nigdy wcześniej nie oglądałam zawodów na żywo i jestem zachwycona atmosferą panującą w tym miejscu , a to dopiero kwalifikacje . Nie potrafię sobie nawet wyobrazić co będzie się tu działo jutro w czasie zawodów.
Strach przed Matthiasem znika całkowicie ,z każdym kolejnym zawodnikiem pojawiającym się na belce startowej i zaczynam sama śmiać się ze swojego wcześniejszego tchórzostwa.
Nigdy wcześniej nie oglądałam zawodów na żywo i jestem zachwycona atmosferą panującą w tym miejscu , a to dopiero kwalifikacje . Nie potrafię sobie nawet wyobrazić co będzie się tu działo jutro w czasie zawodów.
Strach przed Matthiasem znika całkowicie ,z każdym kolejnym zawodnikiem pojawiającym się na belce startowej i zaczynam sama śmiać się ze swojego wcześniejszego tchórzostwa.
-I co tak sobie to wyobrażałaś? -Stephan podchodzi do nas po swoim skoku uśmiechając się.
-Nie -wybucham śmiechem-jest tysiąc razy lepiej.
-Wiedziałem że Ci się spodoba.
-Dziękuję-bez zastanowienie przytulam go do siebie całując w policzek , dopiero gdy przytrzymuje mnie w pasie i spogląda mi w oczy zdaję sobie sprawę z tego że chyba nie powinnam - przepraszam, po prostu tak bardzo się cieszę że tutaj jestem .
-Spokojnie , pamiętam o czym rozmawialiśmy - wybucha śmiechem, a ja razem z nim- pójdę się przebrać.
-Ktoś chyba jest zazdrosny-szepcze mi na ucho Eliza wskazując ręka na zbliżającego się do nas Richarda z Markusem.
-To gratulacje za udany skok?-spogląda tylko na mnie mrużąc oczy.
-Nie , to podziękowanie za zaproszenie nas.
-Szkoda bo nam też by się należały- mruga do mnie Markus.
-Gdybym miała tak całować każdego któremu by się należały gratulacje -nadal się śmieję.
-Nie krępuj się- rzuca brunet jeszcze bardziej wściekły i odchodzi zostawiając z nami zdziwionego Markusa.
-A jemu co się stało?
-Nie przejmuj się - rzuca tylko Selina -pójdziemy pomału w stronę hotelu.
-Jak długo zamierzacie się ukrywać Nadia?To wszystko zaczyna rzucać się w oczy - spogląda na mnie Eliza gdy wychodzimy poza teren skoczni.
-Nie mam pojęcia, nie chcę zranić Stephana.
-O wiele lepiej będzie jak powiesz mu sama.Wścieknie się jeszcze bardziej jak dowie się od kogoś innego.
-Nie -wybucham śmiechem-jest tysiąc razy lepiej.
-Wiedziałem że Ci się spodoba.
-Dziękuję-bez zastanowienie przytulam go do siebie całując w policzek , dopiero gdy przytrzymuje mnie w pasie i spogląda mi w oczy zdaję sobie sprawę z tego że chyba nie powinnam - przepraszam, po prostu tak bardzo się cieszę że tutaj jestem .
-Spokojnie , pamiętam o czym rozmawialiśmy - wybucha śmiechem, a ja razem z nim- pójdę się przebrać.
-Ktoś chyba jest zazdrosny-szepcze mi na ucho Eliza wskazując ręka na zbliżającego się do nas Richarda z Markusem.
-To gratulacje za udany skok?-spogląda tylko na mnie mrużąc oczy.
-Nie , to podziękowanie za zaproszenie nas.
-Szkoda bo nam też by się należały- mruga do mnie Markus.
-Gdybym miała tak całować każdego któremu by się należały gratulacje -nadal się śmieję.
-Nie krępuj się- rzuca brunet jeszcze bardziej wściekły i odchodzi zostawiając z nami zdziwionego Markusa.
-A jemu co się stało?
-Nie przejmuj się - rzuca tylko Selina -pójdziemy pomału w stronę hotelu.
-Jak długo zamierzacie się ukrywać Nadia?To wszystko zaczyna rzucać się w oczy - spogląda na mnie Eliza gdy wychodzimy poza teren skoczni.
-Nie mam pojęcia, nie chcę zranić Stephana.
-O wiele lepiej będzie jak powiesz mu sama.Wścieknie się jeszcze bardziej jak dowie się od kogoś innego.
-Wiem, jestem mu to winna.Postaram się z nim porozmawiać po TCS.
-To chyba najlepsze wyjście, mój brat chyba też nie najlepiej czuje się z tym że nie może Cię mieć przy sobie wtedy kiedy chce- śmieje się Selina i wiem że ma rację.Ja też ciągle łapię się na tym że chciałabym go pocałować lub po prostu przytulić i nie mogę.
niedziela, 21 stycznia 2018
35
Nadia
Tak naprawdę to były chyba pierwsze normalne święta które miałyśmy razem z Elizą. Tych z rodzinnego domu starałam się nie pamiętać, a tych w domu dziecka chyba nie da się nazwać prawdziwymi świętami.
Obie jesteśmy zaskoczone rodzinną atmosferą która tutaj panuje i tym że wszyscy traktują nas tak jakbyśmy były częścią tego domu.
O dziwo wbrew przewidywaniom Markusa nie pozabijaliśmy się przy choince, a nawet nie pokłóciliśmy się ani razu od wyjazdu chłopaków.
-Mam coś dla Ciebie-szepcze mi na ucho Richard gdy późnym wieczorem siedzimy wszyscy w salonie po wigilijnej kolacji, chwyta mnie za rękę i prowadzi na górę.
-Naprawdę nie musiałeś-spoglądam na niego gdy podaje mi małe pudełeczko.
-Ale chciałem -całuje mnie w policzek , a ja rozrywam papier i wpatruję się w delikatny łańcuszek z malutkim serduszkiem z białego złota- mam nadzieję że będzie Ci o mnie przypominać gdy będę musiał wyjeżdżać na kolejne zawody.
-Dziękuję, jest śliczny- zakładam go od razu ,uśmiechając się do niego-tylko co Tobie będzie przypominać o mnie?
-Jestem pewny że na pewno o Tobie nie zapomnę.
-Ostatnio jakoś szybko Ci się udało-nie potrafię się powstrzymać żeby tego nie powiedzieć.
-Daj spokój to było coś innego.
-Może dla Ciebie - prycham.
-Nie zapominaj że to Ty wyjechałaś, to Ty chciałaś uciec zostawiając wszystko za sobą.Proponowałem Ci kilka razy żebyś została, dobrze o tym wiesz.
-A Ty dobrze wiedziałeś o tym że nie mogę.
-Powiedz jeszcze że to moja wina , że Ty musiałaś uciec. Miałem Cię wtedy zatrzymać siłą żebyś została?
-Nie kłam przynajmniej że już wtedy chciałeś spróbować.
-A myślisz że dlaczego chciałem żebyś została?
-Nie mam pojęcia, ale gdybyś już wtedy chciał ze mną być nie zaliczyłbyś tych wszystkich dziewczyn, tym bardziej że wiedziałeś dokąd się wybieram - wybucham i wychodzę trzaskając drzwiami.
I to by było na tyle spokoju między nami , wiedziałam że to musi być tylko chwilowe i prędzej czy później któreś z nas po prostu wybuchnie.
O dziwo wbrew przewidywaniom Markusa nie pozabijaliśmy się przy choince, a nawet nie pokłóciliśmy się ani razu od wyjazdu chłopaków.
-Mam coś dla Ciebie-szepcze mi na ucho Richard gdy późnym wieczorem siedzimy wszyscy w salonie po wigilijnej kolacji, chwyta mnie za rękę i prowadzi na górę.
-Naprawdę nie musiałeś-spoglądam na niego gdy podaje mi małe pudełeczko.
-Ale chciałem -całuje mnie w policzek , a ja rozrywam papier i wpatruję się w delikatny łańcuszek z malutkim serduszkiem z białego złota- mam nadzieję że będzie Ci o mnie przypominać gdy będę musiał wyjeżdżać na kolejne zawody.
-Dziękuję, jest śliczny- zakładam go od razu ,uśmiechając się do niego-tylko co Tobie będzie przypominać o mnie?
-Jestem pewny że na pewno o Tobie nie zapomnę.
-Ostatnio jakoś szybko Ci się udało-nie potrafię się powstrzymać żeby tego nie powiedzieć.
-Daj spokój to było coś innego.
-Może dla Ciebie - prycham.
-Nie zapominaj że to Ty wyjechałaś, to Ty chciałaś uciec zostawiając wszystko za sobą.Proponowałem Ci kilka razy żebyś została, dobrze o tym wiesz.
-A Ty dobrze wiedziałeś o tym że nie mogę.
-Powiedz jeszcze że to moja wina , że Ty musiałaś uciec. Miałem Cię wtedy zatrzymać siłą żebyś została?
-Nie kłam przynajmniej że już wtedy chciałeś spróbować.
-A myślisz że dlaczego chciałem żebyś została?
-Nie mam pojęcia, ale gdybyś już wtedy chciał ze mną być nie zaliczyłbyś tych wszystkich dziewczyn, tym bardziej że wiedziałeś dokąd się wybieram - wybucham i wychodzę trzaskając drzwiami.
I to by było na tyle spokoju między nami , wiedziałam że to musi być tylko chwilowe i prędzej czy później któreś z nas po prostu wybuchnie.
Schodzę cicho do kuchni, nie mając ochoty z nikim rozmawiać, wyciągam z lodówki butelkę wina i siadam przy stole wpatrując się w okno.
Po dłuższej chwili zdaję sobie sprawę że cała ta kłótnia była po prostu zbędna. Uniosłam się tak naprawdę nie mając do tego prawa.Przecież rozstaliśmy się jako wolni ludzie, niczego sobie nie obiecując , Richard miał prawo spać z tymi wszystkimi dziewczynami, a ja nie powinnam mu teraz tego wypominać.
Po dłuższej chwili zdaję sobie sprawę że cała ta kłótnia była po prostu zbędna. Uniosłam się tak naprawdę nie mając do tego prawa.Przecież rozstaliśmy się jako wolni ludzie, niczego sobie nie obiecując , Richard miał prawo spać z tymi wszystkimi dziewczynami, a ja nie powinnam mu teraz tego wypominać.
Richard
No tak kilka spokojnych dni między nami to już przecież za dużo.W sumie zastanawiałem się które z nas nie wytrzyma i wybuchnie jako pierwsze. Nie dziwię się że to Nadia, ona po prostu uwielbia się złościć z byle powodu.
Nie zdążyłem nawet zareagować, tak szybko wybiegła z pokoju. Cała ta sytuacja jest dla mnie śmieszna . Wypomina mi coś, co nie powinno ją w ogóle interesować Przecież nie byliśmy wtedy razem, uciekła nie mając ochoty na kontynuowanie znajomości, a teraz robi mi jakieś sceny zazdrości.
Wychodzę z pokoju z uśmiechem na ustach. Tak naprawdę cieszy mnie jej zazdrość, oznacza to że już całkiem wyrzuciła Stephana ze swoich myśli.
Siedzi przy stole w kuchni , bawiąc się pustym kieliszkiem , odwraca głowę w moją stronę gdy siadam przy niej.
-Przepraszam, chyba nie powinnam- uśmiecha się spoglądając mi w oczy.
-Może nie powinnaś, ale miałaś rację.Zachowałem się jak idiota, tak bardzo nie chciałem dopuścić do siebie myśli że mi na Tobie zależy, że przespałem się z nimi wszystkimi myśląc że to mi pomoże.I głupio się przyznać w pewnym momencie myślałem że tak jest. Dopiero jak zobaczyłem Cię kolejny raz zrozumiałem że o Tobie nie da się zapomnieć.
-Dlatego przywiozłeś ze sobą Stephana, prawda?Myślałeś że wrócę do niego?
-Pożałowałem tego już w momencie jak weszłaś z Seliną do kuchni.Wiesz że on musi się dowiedzieć, nie możemy ciągle tego przed nim ukrywać.
-Poczekajmy jeszcze trochę- mówi cicho, uśmiechając się.
Siedzi przy stole w kuchni , bawiąc się pustym kieliszkiem , odwraca głowę w moją stronę gdy siadam przy niej.
-Przepraszam, chyba nie powinnam- uśmiecha się spoglądając mi w oczy.
-Może nie powinnaś, ale miałaś rację.Zachowałem się jak idiota, tak bardzo nie chciałem dopuścić do siebie myśli że mi na Tobie zależy, że przespałem się z nimi wszystkimi myśląc że to mi pomoże.I głupio się przyznać w pewnym momencie myślałem że tak jest. Dopiero jak zobaczyłem Cię kolejny raz zrozumiałem że o Tobie nie da się zapomnieć.
-Dlatego przywiozłeś ze sobą Stephana, prawda?Myślałeś że wrócę do niego?
-Pożałowałem tego już w momencie jak weszłaś z Seliną do kuchni.Wiesz że on musi się dowiedzieć, nie możemy ciągle tego przed nim ukrywać.
-Poczekajmy jeszcze trochę- mówi cicho, uśmiechając się.
-A co z nami po TCS? Nie mogę tu zostać, a Ty chyba nie możesz zamieszkać u mnie w Obersdorfie.
-No to chyba nie byłby najlepszy pomysł.
-Poza tym nie możesz tutaj pracować.
-Dlaczego?Lubię to.
-No sama przyznaj że trochę dziwnie to teraz wygląda-wybucham śmiechem.
-Potrzebuję tej pracy, dobrze o tym wiesz.
-Po co właściwie ? Przecież nie musisz pracować.
-A niby dlaczego?Chyba nie sądzisz że pozwolę Ci mnie utrzymywać?-widzę że znów zaczyna się złościć.
-Porozmawiamy o tym później-śmieję się , nie mam ochoty kolejny raz się z nią kłócić. Uśmiecha się delikatnie, ale zdaję sobie sprawę z tego że na pewno tak szybko nie odpuści.
-No to chyba nie byłby najlepszy pomysł.
-Poza tym nie możesz tutaj pracować.
-Dlaczego?Lubię to.
-No sama przyznaj że trochę dziwnie to teraz wygląda-wybucham śmiechem.
-Potrzebuję tej pracy, dobrze o tym wiesz.
-Po co właściwie ? Przecież nie musisz pracować.
-A niby dlaczego?Chyba nie sądzisz że pozwolę Ci mnie utrzymywać?-widzę że znów zaczyna się złościć.
-Porozmawiamy o tym później-śmieję się , nie mam ochoty kolejny raz się z nią kłócić. Uśmiecha się delikatnie, ale zdaję sobie sprawę z tego że na pewno tak szybko nie odpuści.
Nadia
Trzy dni później kończę pakować swoje rzeczy, na ten krótki wyjazd i zastanawiam się czy na pewno dobrze robię. Nie boję się tego że Matthias może mi coś zrobić, przecież zapewne ani przez moment nie będę tam sama. Bardziej obawiam się tego że jeśli przez przypadek wpadniemy gdzieś na siebie, wyda się to że jesteśmy małżeństwem.
A to w tym momencie naprawdę mi niepotrzebne. Przecież dopiero od kilku dni wszystko zaczęło się układać, a ta informacja zapewne wszystko by zniszczyła. Wiem że nie mogę ukrywać tego w nieskończoność, choć mam nadzieję że może dałoby się to jakoś rozwiązać po cichu, tak żeby nikt się nie dowiedział.
Zdaję sobie jednak sprawę z tego że to prawie niemożliwe, Matthias nigdy w życiu nie pozwoli mi od siebie odejść i będę potrzebowała czyjejś pomocy.
-Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę że zgodziłaś na propozycję Stephana- Elizka ze śmiechem wpada do pokoju Richarda.
-Ja chyba też-uśmiecham się tylko słabo.
-Co jest ?Co się dzieje Nadia?
-Boję się że spotkamy Matthiasa, do tego kolejny raz oszukuję Stephana.
-Nic Ci nie zrobi, przecież będziesz ciągle z nami.A ze Stephanem już nie jesteś, Nadia.Nie oszukujesz go tak naprawdę.
-Ale tak się czuję Eliza.Myślisz że będzie zachwycony tym że jestem z Richardem.
-Nie możesz się o to obwiniać, przecież nie planowałaś tego.
-Wiem, ale to i tak nie zmniejsza moich wyrzutów sumienia.
-Chodźmy sprawdzić czy Selina jest już gotowa , bo Richard będzie miał pretekst żeby ją tutaj zostawić-wybucha śmiechem zmieniając temat.
-Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę że zgodziłaś na propozycję Stephana- Elizka ze śmiechem wpada do pokoju Richarda.
-Ja chyba też-uśmiecham się tylko słabo.
-Co jest ?Co się dzieje Nadia?
-Boję się że spotkamy Matthiasa, do tego kolejny raz oszukuję Stephana.
-Nic Ci nie zrobi, przecież będziesz ciągle z nami.A ze Stephanem już nie jesteś, Nadia.Nie oszukujesz go tak naprawdę.
-Ale tak się czuję Eliza.Myślisz że będzie zachwycony tym że jestem z Richardem.
-Nie możesz się o to obwiniać, przecież nie planowałaś tego.
-Wiem, ale to i tak nie zmniejsza moich wyrzutów sumienia.
-Chodźmy sprawdzić czy Selina jest już gotowa , bo Richard będzie miał pretekst żeby ją tutaj zostawić-wybucha śmiechem zmieniając temat.
piątek, 19 stycznia 2018
34
Richard
Już drugi dzień budzę się przy jej boku. Uśmiecham się na samą myśl o tym że będę tutaj jeszcze kilka dni i zamierzam się tak budzić codziennie.Wpatruję się w nią przez dłuższą chwilę aż w końcu otwiera oczy.
-Co tak patrzysz ?
-Rozkoszuję się tą chwilą, gdy nie prychasz ze złością na okrągło- rzucam ze śmiechem i przytrzymuję jej ręce , całując ją w policzek.
-Ja dopiero mogę zacząć-próbuje udawać obrażoną, ale widzę jak śmieją się jej oczy.
-Co teraz?
-Teraz pójdę się ogarnąć , pożegnam się z chłopakami i zajmę się pracą.
-Wiesz że nie o to pytam.
-Nie? A o co?-opiera głowę na moim ramieniu całując mnie w szyję.
-Wydaje mi się że to wszystko może jeszcze chwilę poczekać- szepczę cicho , kolejny raz zatracając się w jej pocałunkach.
-Nie zapominaj że ja tutaj pracuję , pójdę pod prysznic - odsuwa się ode mnie i dodaje po chwili ze śmiechem- I nie, nie potrzebuję pomocy.
Wychodzi po chwili , ubrana tylko w moją koszulkę i wskakuje na łóżko owijając się kołdrą.
-Pójdziesz do Elizy?Poproś ją o coś do ubrania.
-Jak dla mnie możesz zostać w tym -śmieję się, ale posłusznie wychodzę do jej przyjaciółki i po chwili zjawiam się z kilkoma rzeczami.
-Dziękuję-przebiera się szybko , a ja nie potrafię oderwać od niej wzroku.
-Powinnaś przenieść tutaj swoje rzeczy, zaoszczędzi mi to biegania tam i z powrotem.
-Słucham?-patrzy na mnie zdziwiona.
-No to chyba normalne że kilka kolejnych dni spędzisz w tym pokoju.
-Zdajesz sobie sprawę z tego że możemy się pozabijać w ciągu kilku godzin? -śmieje się.
-Zaryzykuję, w końcu wiem jak Cię uspokoić-składam delikatny pocałunek na jej ustach i razem wychodzimy z pokoju, po uprzednim upewnieniu się że nie ma nikogo w pobliżu.
-Niemożliwe , to jakieś pojednanie przed świętami?-śmieje się Markus gdy wchodzimy razem do kuchni.
-Chyba jesteś niepoważny-prycha Nadia , nalewając kawy do dwóch kubków. Widzę jednak że uśmiech nie schodzi jej z twarzy gdy siada przy stole przesuwając w moją stronę jeden z nich.
Andreas wpatruje się we mnie , po chwili przesuwa swój wzrok na Nadię i uśmiecha się mrużąc oczy.
-Niczego nie można już być pewnym , prawda Nadia?
-Ja ciągle jestem pewna tego samego-rzuca bawiąc się łyżeczką. Wydaje mi się że Andreas doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak nasza dwójka spędziła ostatnią noc.
Nadia
Nie potrafię przestać się uśmiechać gdy pijemy wszyscy razem ostatnią kawę przed wyjazdem chłopaków. Andreas wpatruje się to we mnie to w Richarda i wydaje mi się że wie , a ja tak bardzo chciałabym żeby wiedzieli już wszyscy . Żebym mogła w końcu przestać ukrywać to co naprawdę czuję.
Wiem jednak że jest na to jeszcze za wcześnie , to chyba nie jest dobry pomysł . Poza tym nie do końca jestem jeszcze pewna tego co Richardowi chodzi po głowie.
Z jednej strony wydaje mi się że naprawdę chciałby spróbować , z drugiej nie potrafię zaufać mu do końca. Przecież nadal każda nasza rozmowa kończy się mniejszą lub większą kłótnią. Do tego te wszystkie dziewczyny z którymi się przespał na trasie.
Wiem że niczego sobie nie obiecywaliśmy gdy wyjeżdżałam z Obersdorfu. Nic oprócz seksu nas przecież nie łączyło . Ale jakoś czuję niepokój że tak szybko udało mu się wyrzucić te wspólne chwile ze swojej głowy, sypiając z innymi.
Boję się że jeśli postanowię w końcu mu zaufać , zbyt mocno się rozczaruję.Przecież nie będę jeździła z nim na zawody, ciągle będziemy setki kilometrów od siebie. Jaką mogę mieć pewność że skończą się jego cotygodniowe przygody.
Poza tym jak mogę od niego czegokolwiek wymagać nadal będąc mężatką, to kolejna rzecz która nie daje mi spokoju.Jak mam się im wszystkim przyznać do tego że oszukiwałam ich od początku, a co najważniejsze jak mam to małżeństwo rozwiązać.Sama myśl o tym że miałabym stanąć przed Matthiasem, wzbudza we mnie strach.
Nie mam pojęcia czy kiedykolwiek zdobędę się na odwagę żeby to wszystko zakończyć. Niestety bez tego nie mam najmniejszej szansy zacząć czegokolwiek od nowa.
-Gdzie odpłynęłaś?-pyta cicho Elizka, szturchając mnie w ramię.
-Przepraszam , zamyśliłam się -rozglądam się po pomieszczeniu i zdaję sobie sprawę że zostałyśmy same z Seliną.
-Chyba wszystkie wiemy nad czym-chichocze Selina mrugając do Elizy.
-Kolejna wspólna noc daje do myślenia.
-Dajcie spokój.Naprawdę myślicie że to ma jakiś sens?
-Nie dowiesz się jeżeli nie spróbujesz.
-Niby tak, ale same wiecie jak to wszystko między nami wygląda od samego początku.Czasem siłą się powstrzymuję żeby go nie zabić.
-W sumie nie widzę problemu w tym że uwolniłabyś mnie wtedy od brata-śmieje się Selina.
-Fajnie że Cię to bawi, ale ja po prostu się boję.
-On nie jest idealny Nadia, ale zapewne nie jest też Matthiasem i nigdy nie skrzywdzi Cię tak jak on-Selina poważnieje spoglądając mi w oczy.
-Wydaje mi się że jeśli obydwoje trochę odpuścicie i nie będziecie tacy uparci, może z tego wyjść coś całkiem fajnego- dodaje Eliza i wszystkie razem podnosimy się żeby pożegnać szykujących się do wyjścia chłopaków.
-To jak widzimy się za kilka dni?-uśmiecha się Stephan, gdy razem z chłopakami zbierają się do wyjazdu.
-Obiecuję że nie stchórzę-wybucham śmiechem , choć dzisiaj już wcale nie jestem tego taka pewna.
-Mam po Was przyjechać?
-Daj spokój , przecież zabiorę je obie ze sobą- rzuca Richard ze śmiechem.
-Chyba trzy -wpada mu w słowo Selina.
-Nie przesadzaj, nie zamierzam się Tobą zajmować przez tyle dni.
-Nie mam pięciu lat żebyś musiał mnie niańczyć. Dam sobie radę z Nadią i Elizą.
-Nie ma w ogóle takiej możliwości że pojedziesz ze mną.
-Udowodnię Ci że pojadę i doskonale zdajesz sobie z tego sprawę-wybucha tylko śmiechem ,a cała trójka odjeżdża z pod domu.
Gdy ich samochody tylko znikają za rogiem , brunet przyciąga mnie do siebie wzbudzając kolejny atak śmiechu u swojej siostry i Elizy.Wchodzimy razem do domu , wprost na Dianę która tylko uśmiecha się na nasz widok.
-Mam nadzieję że to nie Twój chwilowy kaprys Richard.
-Daj spokój mamo.
-Nadia nie potrzebuje więcej problemów, więc nie próbuj się nią bawić.
-Powinna Cię pogonić za te wszystkie dziewczyny w ostatnim czasie-wybucha ze złością Selina-co Ci w ogóle strzeliło do tej pustej głowy?
-I ja mam Cię ze sobą zabrać?Wybij to sobie z głowy, gówniaro.
-Nie pojadę bez Seliny-rzucam tylko cicho, a wszyscy prócz Richarda wybuchają śmiechem.
-No to wpadłeś-uśmiecha się Selina.
-Naprawdę myślisz że aż tak mi zależy na tym żebyś pojechała że będę się z nią męczył tyle dni?-spogląda w moim kierunku, a mnie zalewa fala smutku i złości.Odsuwam się od niego i nie mam pojęcia co odpowiedzieć. Selina z Elizą wpatrują się w niego z niedowierzaniem.
-Ty jesteś kompletnym dupkiem, zamienili Ci go w szpitalu , mamo.To nie może być mój brat.
-Przecież wiesz że zabiorę Selinę jak Ci na tym zależy -uśmiecha się i kolejny raz przyciąga mnie do siebie, składając na moich ustach pocałunek- ale ostrzegam wystawię ją nawet na środku drogi jak będzie taka potrzeba.
-Nie znoszę Cię, wiesz?-oddycham z ulgą śmiejąc się i zwracam się do Diany-tylko ja tak naprawdę nie poprosiłam o wolne.
-Przecież wiesz że nie ma problemu, wolne jak najbardziej się Wam należy.Nawet od dzisiaj.
-Dzisiaj to my zaraz zabieramy się za pracę-śmieję się próbując się wyswobodzić z objęć bruneta.
-Na razie to może pomogę Ci przenieść Twoje rzeczy bo nie będę biegał tam i z powrotem z Twoimi ciuchami-mimo moich protestów ciągnie mnie za sobą na górę.
-To naprawdę nie jest dobry pomysł-siadam na łóżku .
-Udowodnię Ci że jest- nie zwracając na mnie uwagi zbiera po prostu moje rzeczy i wynosi je do siebie, zrezygnowana , ale i szczęśliwa podnoszę się i robię to samo.
Nie mam pojęcia jak on sobie to wyobraża.Jakim cudem uda nam się wytrzymać razem w jednym pokoju przez kilka dni nie skacząc sobie do oczu. Wiem jednak że jeżeli naprawdę mamy być ze sobą musimy spróbować, przecież nie możemy spędzać ze sobą tylko nocy, jeśli chcemy żeby łączyło nas coś więcej niż seks.
Już drugi dzień budzę się przy jej boku. Uśmiecham się na samą myśl o tym że będę tutaj jeszcze kilka dni i zamierzam się tak budzić codziennie.Wpatruję się w nią przez dłuższą chwilę aż w końcu otwiera oczy.
-Co tak patrzysz ?
-Rozkoszuję się tą chwilą, gdy nie prychasz ze złością na okrągło- rzucam ze śmiechem i przytrzymuję jej ręce , całując ją w policzek.
-Ja dopiero mogę zacząć-próbuje udawać obrażoną, ale widzę jak śmieją się jej oczy.
-Co teraz?
-Teraz pójdę się ogarnąć , pożegnam się z chłopakami i zajmę się pracą.
-Wiesz że nie o to pytam.
-Nie? A o co?-opiera głowę na moim ramieniu całując mnie w szyję.
-Wydaje mi się że to wszystko może jeszcze chwilę poczekać- szepczę cicho , kolejny raz zatracając się w jej pocałunkach.
-Nie zapominaj że ja tutaj pracuję , pójdę pod prysznic - odsuwa się ode mnie i dodaje po chwili ze śmiechem- I nie, nie potrzebuję pomocy.
Wychodzi po chwili , ubrana tylko w moją koszulkę i wskakuje na łóżko owijając się kołdrą.
-Pójdziesz do Elizy?Poproś ją o coś do ubrania.
-Jak dla mnie możesz zostać w tym -śmieję się, ale posłusznie wychodzę do jej przyjaciółki i po chwili zjawiam się z kilkoma rzeczami.
-Dziękuję-przebiera się szybko , a ja nie potrafię oderwać od niej wzroku.
-Powinnaś przenieść tutaj swoje rzeczy, zaoszczędzi mi to biegania tam i z powrotem.
-Słucham?-patrzy na mnie zdziwiona.
-No to chyba normalne że kilka kolejnych dni spędzisz w tym pokoju.
-Zdajesz sobie sprawę z tego że możemy się pozabijać w ciągu kilku godzin? -śmieje się.
-Zaryzykuję, w końcu wiem jak Cię uspokoić-składam delikatny pocałunek na jej ustach i razem wychodzimy z pokoju, po uprzednim upewnieniu się że nie ma nikogo w pobliżu.
-Niemożliwe , to jakieś pojednanie przed świętami?-śmieje się Markus gdy wchodzimy razem do kuchni.
-Chyba jesteś niepoważny-prycha Nadia , nalewając kawy do dwóch kubków. Widzę jednak że uśmiech nie schodzi jej z twarzy gdy siada przy stole przesuwając w moją stronę jeden z nich.
Andreas wpatruje się we mnie , po chwili przesuwa swój wzrok na Nadię i uśmiecha się mrużąc oczy.
-Niczego nie można już być pewnym , prawda Nadia?
-Ja ciągle jestem pewna tego samego-rzuca bawiąc się łyżeczką. Wydaje mi się że Andreas doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak nasza dwójka spędziła ostatnią noc.
Nadia
Nie potrafię przestać się uśmiechać gdy pijemy wszyscy razem ostatnią kawę przed wyjazdem chłopaków. Andreas wpatruje się to we mnie to w Richarda i wydaje mi się że wie , a ja tak bardzo chciałabym żeby wiedzieli już wszyscy . Żebym mogła w końcu przestać ukrywać to co naprawdę czuję.
Wiem jednak że jest na to jeszcze za wcześnie , to chyba nie jest dobry pomysł . Poza tym nie do końca jestem jeszcze pewna tego co Richardowi chodzi po głowie.
Z jednej strony wydaje mi się że naprawdę chciałby spróbować , z drugiej nie potrafię zaufać mu do końca. Przecież nadal każda nasza rozmowa kończy się mniejszą lub większą kłótnią. Do tego te wszystkie dziewczyny z którymi się przespał na trasie.
Wiem że niczego sobie nie obiecywaliśmy gdy wyjeżdżałam z Obersdorfu. Nic oprócz seksu nas przecież nie łączyło . Ale jakoś czuję niepokój że tak szybko udało mu się wyrzucić te wspólne chwile ze swojej głowy, sypiając z innymi.
Boję się że jeśli postanowię w końcu mu zaufać , zbyt mocno się rozczaruję.Przecież nie będę jeździła z nim na zawody, ciągle będziemy setki kilometrów od siebie. Jaką mogę mieć pewność że skończą się jego cotygodniowe przygody.
Poza tym jak mogę od niego czegokolwiek wymagać nadal będąc mężatką, to kolejna rzecz która nie daje mi spokoju.Jak mam się im wszystkim przyznać do tego że oszukiwałam ich od początku, a co najważniejsze jak mam to małżeństwo rozwiązać.Sama myśl o tym że miałabym stanąć przed Matthiasem, wzbudza we mnie strach.
Nie mam pojęcia czy kiedykolwiek zdobędę się na odwagę żeby to wszystko zakończyć. Niestety bez tego nie mam najmniejszej szansy zacząć czegokolwiek od nowa.
-Gdzie odpłynęłaś?-pyta cicho Elizka, szturchając mnie w ramię.
-Przepraszam , zamyśliłam się -rozglądam się po pomieszczeniu i zdaję sobie sprawę że zostałyśmy same z Seliną.
-Chyba wszystkie wiemy nad czym-chichocze Selina mrugając do Elizy.
-Kolejna wspólna noc daje do myślenia.
-Dajcie spokój.Naprawdę myślicie że to ma jakiś sens?
-Nie dowiesz się jeżeli nie spróbujesz.
-Niby tak, ale same wiecie jak to wszystko między nami wygląda od samego początku.Czasem siłą się powstrzymuję żeby go nie zabić.
-W sumie nie widzę problemu w tym że uwolniłabyś mnie wtedy od brata-śmieje się Selina.
-Fajnie że Cię to bawi, ale ja po prostu się boję.
-On nie jest idealny Nadia, ale zapewne nie jest też Matthiasem i nigdy nie skrzywdzi Cię tak jak on-Selina poważnieje spoglądając mi w oczy.
-Wydaje mi się że jeśli obydwoje trochę odpuścicie i nie będziecie tacy uparci, może z tego wyjść coś całkiem fajnego- dodaje Eliza i wszystkie razem podnosimy się żeby pożegnać szykujących się do wyjścia chłopaków.
-To jak widzimy się za kilka dni?-uśmiecha się Stephan, gdy razem z chłopakami zbierają się do wyjazdu.
-Obiecuję że nie stchórzę-wybucham śmiechem , choć dzisiaj już wcale nie jestem tego taka pewna.
-Mam po Was przyjechać?
-Daj spokój , przecież zabiorę je obie ze sobą- rzuca Richard ze śmiechem.
-Chyba trzy -wpada mu w słowo Selina.
-Nie przesadzaj, nie zamierzam się Tobą zajmować przez tyle dni.
-Nie mam pięciu lat żebyś musiał mnie niańczyć. Dam sobie radę z Nadią i Elizą.
-Nie ma w ogóle takiej możliwości że pojedziesz ze mną.
-Udowodnię Ci że pojadę i doskonale zdajesz sobie z tego sprawę-wybucha tylko śmiechem ,a cała trójka odjeżdża z pod domu.
Gdy ich samochody tylko znikają za rogiem , brunet przyciąga mnie do siebie wzbudzając kolejny atak śmiechu u swojej siostry i Elizy.Wchodzimy razem do domu , wprost na Dianę która tylko uśmiecha się na nasz widok.
-Mam nadzieję że to nie Twój chwilowy kaprys Richard.
-Daj spokój mamo.
-Nadia nie potrzebuje więcej problemów, więc nie próbuj się nią bawić.
-Powinna Cię pogonić za te wszystkie dziewczyny w ostatnim czasie-wybucha ze złością Selina-co Ci w ogóle strzeliło do tej pustej głowy?
-I ja mam Cię ze sobą zabrać?Wybij to sobie z głowy, gówniaro.
-Nie pojadę bez Seliny-rzucam tylko cicho, a wszyscy prócz Richarda wybuchają śmiechem.
-No to wpadłeś-uśmiecha się Selina.
-Naprawdę myślisz że aż tak mi zależy na tym żebyś pojechała że będę się z nią męczył tyle dni?-spogląda w moim kierunku, a mnie zalewa fala smutku i złości.Odsuwam się od niego i nie mam pojęcia co odpowiedzieć. Selina z Elizą wpatrują się w niego z niedowierzaniem.
-Ty jesteś kompletnym dupkiem, zamienili Ci go w szpitalu , mamo.To nie może być mój brat.
-Przecież wiesz że zabiorę Selinę jak Ci na tym zależy -uśmiecha się i kolejny raz przyciąga mnie do siebie, składając na moich ustach pocałunek- ale ostrzegam wystawię ją nawet na środku drogi jak będzie taka potrzeba.
-Nie znoszę Cię, wiesz?-oddycham z ulgą śmiejąc się i zwracam się do Diany-tylko ja tak naprawdę nie poprosiłam o wolne.
-Przecież wiesz że nie ma problemu, wolne jak najbardziej się Wam należy.Nawet od dzisiaj.
-Dzisiaj to my zaraz zabieramy się za pracę-śmieję się próbując się wyswobodzić z objęć bruneta.
-Na razie to może pomogę Ci przenieść Twoje rzeczy bo nie będę biegał tam i z powrotem z Twoimi ciuchami-mimo moich protestów ciągnie mnie za sobą na górę.
-To naprawdę nie jest dobry pomysł-siadam na łóżku .
-Udowodnię Ci że jest- nie zwracając na mnie uwagi zbiera po prostu moje rzeczy i wynosi je do siebie, zrezygnowana , ale i szczęśliwa podnoszę się i robię to samo.
Nie mam pojęcia jak on sobie to wyobraża.Jakim cudem uda nam się wytrzymać razem w jednym pokoju przez kilka dni nie skacząc sobie do oczu. Wiem jednak że jeżeli naprawdę mamy być ze sobą musimy spróbować, przecież nie możemy spędzać ze sobą tylko nocy, jeśli chcemy żeby łączyło nas coś więcej niż seks.
czwartek, 18 stycznia 2018
33
Nadia
Mam wrażenie że nasza poranna rozmowa oczyszcza atmosferę i zaczynam się dobrze bawić w towarzystwie chłopaków. Pierwszy raz nie protestuję gdy Diana daje nam wolne i cały dzień spędzamy z Andreasem , Markusem i Stephanem. Mało tego zaczynam żałować że już dziś wieczorem stąd wyjeżdżają.
-Nie możecie wyjechać rano ? - rzucam tylko gdy wracamy do domu po szaleństwie na stoku gdy całą trójką próbowali nauczyć nas jak utrzymać się na nartach.
-Niemożliwe, prosisz nas żebyśmy zostali dłużej?-wybucha śmiechem Markus.
-Aj tam od razu proszę,pytam tylko -mrugam do niego.
-W sumie to chyba nie robi nam to żadnej różnicy- Andreas patrzy na chłopaków -to co przebieramy się i skoczymy na jakieś piwo?
-My się zgadzamy -kiwa głową Eliza i ze śmiechem wbiegamy po schodach.
Mam wrażenie że nasza poranna rozmowa oczyszcza atmosferę i zaczynam się dobrze bawić w towarzystwie chłopaków. Pierwszy raz nie protestuję gdy Diana daje nam wolne i cały dzień spędzamy z Andreasem , Markusem i Stephanem. Mało tego zaczynam żałować że już dziś wieczorem stąd wyjeżdżają.
-Nie możecie wyjechać rano ? - rzucam tylko gdy wracamy do domu po szaleństwie na stoku gdy całą trójką próbowali nauczyć nas jak utrzymać się na nartach.
-Niemożliwe, prosisz nas żebyśmy zostali dłużej?-wybucha śmiechem Markus.
-Aj tam od razu proszę,pytam tylko -mrugam do niego.
-W sumie to chyba nie robi nam to żadnej różnicy- Andreas patrzy na chłopaków -to co przebieramy się i skoczymy na jakieś piwo?
-My się zgadzamy -kiwa głową Eliza i ze śmiechem wbiegamy po schodach.
Zrzucamy z siebie całkowicie przemoczone ciuchy .Nie da się ukryć że więcej niż na nartach leżałyśmy na śniegu . Eliza znika w łazience , a ja owijam się kocem i czekam na swoją kolej.
-Dobrze się bawiłaś?- Richard bez pukania wchodzi do pokoju i siada przy mnie na łóżku.
-A dziękuję, znakomicie -wybucham tylko śmiechem.
-Nie bądź złośliwa- chwyta mnie za rękę i ze złością patrzy mi w oczy.
-Co Ci odbiło?
-Spędzasz ze mną noc a potem znikasz z nimi na cały dzień .
-Niczego sobie nie obiecywaliśmy , pamiętasz?
-Oj przestań.
-Sam przestań nie mam pojęcia o co Ci chodzi.
Patrzy na mnie przez chwilę, po czym kręci tylko głowa i wychodzi z pokoju trzaskając drzwiami. A ja zastanawiam się czy to możliwe żeby był zazdrosny. I na samą myśl o tym uśmiecham się do siebie.
-Dobrze się bawiłaś?- Richard bez pukania wchodzi do pokoju i siada przy mnie na łóżku.
-A dziękuję, znakomicie -wybucham tylko śmiechem.
-Nie bądź złośliwa- chwyta mnie za rękę i ze złością patrzy mi w oczy.
-Co Ci odbiło?
-Spędzasz ze mną noc a potem znikasz z nimi na cały dzień .
-Niczego sobie nie obiecywaliśmy , pamiętasz?
-Oj przestań.
-Sam przestań nie mam pojęcia o co Ci chodzi.
Patrzy na mnie przez chwilę, po czym kręci tylko głowa i wychodzi z pokoju trzaskając drzwiami. A ja zastanawiam się czy to możliwe żeby był zazdrosny. I na samą myśl o tym uśmiecham się do siebie.
-Powiedz mi lepiej gdzie byłaś całą noc?- pyta Eliza gdy siedzimy w kuchni czekając na chłopaków-w życiu nie uwierzę że u Seliny.
-Wpadłam na Richarda na schodach .
-No tak to wiele tłumaczy- śmieje się tylko -przepraszam, prawie się wygadałam.
-Wiem, dobrze że Selina uratowała sytuację. Wyjaśniłam sobie wszystko dzisiaj że Stephanem. I wydaje mi się że zrozumiał. Nie potrafiłam mu jednak powiedzieć o Richardzie.
-Kiedyś się dowie. Nie potraficie bez siebie wytrzymać. To zaczyna być widoczne dla innych Nadia- mówi cicho bo cała reszta staje w drzwiach.
-Gotowe ?-uśmiecha się Stephan .
-Jeszcze Selina.
-Nie mów że mam spędzić wieczór ze swoją siostrą -prycha Richard.
-Nie musisz , możesz zostać -uśmiecham się słodko -pójdę po nią, dogonimy Was.
-Wpadłam na Richarda na schodach .
-No tak to wiele tłumaczy- śmieje się tylko -przepraszam, prawie się wygadałam.
-Wiem, dobrze że Selina uratowała sytuację. Wyjaśniłam sobie wszystko dzisiaj że Stephanem. I wydaje mi się że zrozumiał. Nie potrafiłam mu jednak powiedzieć o Richardzie.
-Kiedyś się dowie. Nie potraficie bez siebie wytrzymać. To zaczyna być widoczne dla innych Nadia- mówi cicho bo cała reszta staje w drzwiach.
-Gotowe ?-uśmiecha się Stephan .
-Jeszcze Selina.
-Nie mów że mam spędzić wieczór ze swoją siostrą -prycha Richard.
-Nie musisz , możesz zostać -uśmiecham się słodko -pójdę po nią, dogonimy Was.
Od kilku godzin siedzimy w przytulnej knajpce. Wypite piwo sprawia że całkowicie się rozluźniam. Pierwszy raz od dawna czuję się tak beztrosko , nie martwię się Matthiasem , tym że jest moim mężem, nawet tym że mnie znajdzie. Spoglądam na Stephana i pod wpływem chwili żeby się nie rozmyślić rzucam szybko.
-Zdecydowałam się -patrzy na mnie przez chwilę nie rozumiejąc o czym mówię i po chwili wybucha śmiechem.
-Wiedziałem że nie odpuścisz , przyjadę po Was po świętach.
-Na co Nadia ? -Eliza wpatruję się we mnie nie wiedząc o czym mówię.
-Stephan zaprosił nas na Turniej Czterech Skoczni , a ja obiecałam że się zastanowię.
-Nie boisz się? -pyta i przez chwilę w mojej głowie znowu pojawia się Matthias, ale odganiam te myśli czym prędzej.
-Boję , ale nie mogę pozwolić żeby strach przed nim decydował o moim życiu.
-Po co masz po nie wracać? Przecież mogą zabrać się z Richardem - rzuca Markus , a ja prawie dławię się piwem.
Richard podnosi na mnie wzrok , wpatrując się we mnie ze złością.
-Jasne , postaram się jakoś ją znieść.
-Dziękuję, naprawdę wolę jechać autobusem niż z nim .
-Mam nadzieję że mnie też zabierzesz braciszku ?
-Możesz jechać z Nadią tym autobusem . O ile Was nie wywalą przy najbliższej okazji-mruży oczy wpatrując się we mnie- ja mogę zabrać Elizę. Tylko z nią da się wytrzymać.
-Normalnie zazdroszczę Wam tych świąt-wybucha śmiechem Markus -zabijecie się przy choince.
Myślę się nad słowami Markusa i zastanawiam się jakim cudem przeżyje kolejne dni w towarzystwie Richarda całkiem nie wariując.
Richard
Spędza ze mną noc, a potem na cały dzień znika z chłopakami. Tak, muszę przyznać w końcu sam przed sobą że jestem o nią cholernie zazdrosny.Mimo tego że wkurza mnie tak bardzo.Nie potrafię sobie jej wyobrazić z nikim innym. Odkąd znowu ją zobaczyłem myślę tylko o niej , ciągle mam ją przed oczami. I już wiem że czegokolwiek bym nie zrobił i z iloma dziewczynami bym się nie przespał , każdą będę porównywał tylko z nią.
Wypad na piwo kończy się oczywiście kłótnią. Tak naprawdę jestem zły sam na siebie że sam nie wpadłem na to żeby ją zaprosić na zawody . Przecież wiedziałem jak bardzo jej na tym zależy.
Choć znając ją nawet nie brałaby pod uwagę wyjazdu tam ze mną, o czym świadczą jej słowa o jeździe autobusem.
Nie mam pojęcia co wydarzyło się pomiędzy nią , a Stephanem w ostatnich godzinach . Zachowują się całkiem inaczej, znowu rozmawiają ze sobą normalnie jak na początku znajomości. Nadia przestała go unikać, ciągle wybucha śmiechem i błyszczą jej się oczy,
Przecież to chyba niemożliwe że przespała się ze mną i od razu wróciła do niego.Z drugiej strony sam już nie wiem, nie potrafię jej zrozumieć. A ona nie daje mi szansy żeby to się zmieniło.
Wracamy do domu późnym wieczorem , gdy tylko wchodzimy na górę chwytam ją za ramię wciągając do swojego pokoju. Kompletnie mnie to już nie interesuje czy ktokolwiek nas zobaczy.
-Możesz mnie puścić do cholery? Co Ty sobie w ogóle wyobrażasz?- podnosi głos, a ja wiem że jest tylko jeden sposób żeby ją uciszyć.
Chwytam ją kolejny raz i tylko przyciągam do siebie zamykając jej usta pocałunkiem. Szarpie się jeszcze przez moment , ale już po chwili zapomina o złości i nie potrafiąc się od siebie oderwać lądujemy na łóżku.
-Zdecydowałam się -patrzy na mnie przez chwilę nie rozumiejąc o czym mówię i po chwili wybucha śmiechem.
-Wiedziałem że nie odpuścisz , przyjadę po Was po świętach.
-Na co Nadia ? -Eliza wpatruję się we mnie nie wiedząc o czym mówię.
-Stephan zaprosił nas na Turniej Czterech Skoczni , a ja obiecałam że się zastanowię.
-Nie boisz się? -pyta i przez chwilę w mojej głowie znowu pojawia się Matthias, ale odganiam te myśli czym prędzej.
-Boję , ale nie mogę pozwolić żeby strach przed nim decydował o moim życiu.
-Po co masz po nie wracać? Przecież mogą zabrać się z Richardem - rzuca Markus , a ja prawie dławię się piwem.
Richard podnosi na mnie wzrok , wpatrując się we mnie ze złością.
-Jasne , postaram się jakoś ją znieść.
-Dziękuję, naprawdę wolę jechać autobusem niż z nim .
-Mam nadzieję że mnie też zabierzesz braciszku ?
-Możesz jechać z Nadią tym autobusem . O ile Was nie wywalą przy najbliższej okazji-mruży oczy wpatrując się we mnie- ja mogę zabrać Elizę. Tylko z nią da się wytrzymać.
-Normalnie zazdroszczę Wam tych świąt-wybucha śmiechem Markus -zabijecie się przy choince.
Myślę się nad słowami Markusa i zastanawiam się jakim cudem przeżyje kolejne dni w towarzystwie Richarda całkiem nie wariując.
Richard
Spędza ze mną noc, a potem na cały dzień znika z chłopakami. Tak, muszę przyznać w końcu sam przed sobą że jestem o nią cholernie zazdrosny.Mimo tego że wkurza mnie tak bardzo.Nie potrafię sobie jej wyobrazić z nikim innym. Odkąd znowu ją zobaczyłem myślę tylko o niej , ciągle mam ją przed oczami. I już wiem że czegokolwiek bym nie zrobił i z iloma dziewczynami bym się nie przespał , każdą będę porównywał tylko z nią.
Wypad na piwo kończy się oczywiście kłótnią. Tak naprawdę jestem zły sam na siebie że sam nie wpadłem na to żeby ją zaprosić na zawody . Przecież wiedziałem jak bardzo jej na tym zależy.
Choć znając ją nawet nie brałaby pod uwagę wyjazdu tam ze mną, o czym świadczą jej słowa o jeździe autobusem.
Nie mam pojęcia co wydarzyło się pomiędzy nią , a Stephanem w ostatnich godzinach . Zachowują się całkiem inaczej, znowu rozmawiają ze sobą normalnie jak na początku znajomości. Nadia przestała go unikać, ciągle wybucha śmiechem i błyszczą jej się oczy,
Przecież to chyba niemożliwe że przespała się ze mną i od razu wróciła do niego.Z drugiej strony sam już nie wiem, nie potrafię jej zrozumieć. A ona nie daje mi szansy żeby to się zmieniło.
Wracamy do domu późnym wieczorem , gdy tylko wchodzimy na górę chwytam ją za ramię wciągając do swojego pokoju. Kompletnie mnie to już nie interesuje czy ktokolwiek nas zobaczy.
-Możesz mnie puścić do cholery? Co Ty sobie w ogóle wyobrażasz?- podnosi głos, a ja wiem że jest tylko jeden sposób żeby ją uciszyć.
Chwytam ją kolejny raz i tylko przyciągam do siebie zamykając jej usta pocałunkiem. Szarpie się jeszcze przez moment , ale już po chwili zapomina o złości i nie potrafiąc się od siebie oderwać lądujemy na łóżku.
Trzask otwieranych drzwi powoduje że Nadia odsuwa się szybko i siada w kącie łóżka podciągając nogi pod brodę.
-Potrafisz pukać?-podnoszę głos spoglądając na wpatrującą się w nas Selinę.
-Przepraszam-wybucha śmiechem- chciałam pogadać,ale już uciekam.
-Nie, to ja powinnam już iść-Nadia podnosi się szybko , ale tym razem nie pozwalam jej stąd uciec.
-Ty zostajesz , ja wychodzę-rzuca Selina znikając za drzwiami, a ja pierwszy raz zgadzam się ze swoją siostrą.
-Potrafisz pukać?-podnoszę głos spoglądając na wpatrującą się w nas Selinę.
-Przepraszam-wybucha śmiechem- chciałam pogadać,ale już uciekam.
-Nie, to ja powinnam już iść-Nadia podnosi się szybko , ale tym razem nie pozwalam jej stąd uciec.
-Ty zostajesz , ja wychodzę-rzuca Selina znikając za drzwiami, a ja pierwszy raz zgadzam się ze swoją siostrą.
Nadia
Widok Seliny w drzwiach działa na mnie jak kubeł zimnej wody, chcę wyjść ale oboje nie pozwalają mi na to. Selina wychodzi z pokoju , a Richard nadal przytrzymuje moją rękę.
Wpatruję się w okno nie mając pojęcia co powiedzieć , czuję jego wzrok na sobie i kolejny raz próbuję wstać.
-Lepiej już pójdę.
-Zostań-rzuca tylko i dodaje po chwili- pogadajmy proszę.
-Zapomniałeś że my nie potrafimy ze sobą rozmawiać.
-Czasami nam się to udaje, jeśli się postaramy przez chwilę może znowu się uda.
-Może- śmieję się cicho , przypominając sobie ostatnie dni w Obersdorfie kiedy wszystko między nami było prawie idealne.
-Przepraszam że Ci nie powiedziałem gdzie jedziesz, byłem pewny że zrezygnujesz ,a potrzebowałaś tej pracy.
-Masz rację zrezygnowałabym od razu,ale teraz chyba się cieszę że mi tego nie powiedziałeś.
-Dobrze się tutaj czujesz?
-Czułam-poprawiam go -dopóki nie przywiozłeś ze sobą Stephana.
-Przecież i tak w końcu do siebie wróciliście-rzuca ze złością.
-Całkiem Ci odbiło?Myślisz że sypiam z Tobą i z nim naraz?
-A co to dzisiaj było?Przecież od razu widać że między Wami znowu coś jest.
-Rozmowa z Tobą kompletnie nie ma sensu-wybucham i chcę wstać.
-Przepraszam- mówi i kolejny raz ciągnie mnie na łóżko - nie wiedziałem że kiedykolwiek to powiem, do tego jeszcze Tobie, ale tęskniłem .
Spoglądam na niego szeroko otwartymi oczami, nie wierząc w to co słyszę . Przecież to nie może być prawda, jakim cudem on tęsknił za mną.
-Mówisz to bo chcesz kolejny raz się ze mną przespać?-mówię, dopiero po chwili gryząc się w język.
-Jakbyś nie zauważyła,zrobiłem to wczoraj i gdyby nie Selina mogłem to zrobić kolejny raz , nie jesteś w stanie mi się oprzeć-rzuca wściekły.
-Nie przeginaj-wyrywam swoją rękę i wstaję.
-A nie jest tak?-staje zaraz przy mnie , nachyla się nade mną i szepcze mi wprost do ucha-udowodnij że potrafisz.
Całuje delikatnie moją szyję , bierze mnie na ręce i po chwili kładzie na łóżku, nie protestuję gdy ściąga ze mnie koszulkę i przywieram do niego całym ciałem.Chcę wykrzyczeć całemu światu jaka jestem szczęśliwa w tym jednym momencie kiedy jest przy mnie , zamiast tego walcząc sama ze sobą, odsuwam się od niego po chwili.
-Udowodniłam -śmieję się cicho , patrząc na jego zawiedzioną minę- to teraz Twoja kolej, zobaczymy kto komu nie potrafi się oprzeć.
-To ja udowodnię Ci coś innego- patrzy na mnie z uśmiechem -udowodnię Ci że zależy mi na czymś więcej niż na seksie z Tobą.
Patrzę na niego i dopiero po chwili dociera do mnie to co powiedział. Śmieje się patrząc mi prosto w oczy i nakrywa mnie kołdrą.
-Możesz powtórzyć?
-Ale co? Że tęskniłem za Tobą?Czy to że i tak twierdzę że nie potrafisz mi się oprzeć?Czy może to że udowodnię Ci że zależy mi na czymś więcej?
-Sam nie wierzysz w to co mówisz-wybucham śmiechem.
-Powiedz lepiej czy Ty tęskniłaś?
-Chciałbyś-rzucam tylko , ale już po chwili poważnieję-co ze Stephanem ?
-Przecież rano wyjeżdżają.
-Wiesz że nie o to pytam.
-Wiem .
- Andi widział nas w kuchni. Chciałam mu o wszystkim powiedzieć.Wolę żeby dowiedział się ode mnie .Jestem mu to winna Richard.Tylko nie dałam rady.
-Pogadam z Andreasem.
-Rozmawiałam z nim, to nie o to chodzi.Po prostu to nie w porządku.
-Nie martw się , jakoś to rozwiążemy.
Nie odzywam się, zakładam tylko koszulkę i zamierzam iść do siebie, nie mogę spędzić tutaj kolejnej nocy.
-Nigdzie nie idziesz-Richard wybucha śmiechem , kolejny raz nie pozwalając mi wstać.
-Chyba nie powinnam-mówię cicho, ale zamiast wstać robię coś całkiem odwrotnego i przytulam się do niego przymykając oczy, wiem że nie powinnam tutaj zostawać, nie powinniśmy znowu ryzykować że ktoś zobaczy nas rano.Mimo tego że wyjaśniłam sobie wszystko ze Stephanem, to chyba nie najlepszy pomysł żeby od razu oglądał mnie ze swoim kumplem.
Wpatruję się w okno nie mając pojęcia co powiedzieć , czuję jego wzrok na sobie i kolejny raz próbuję wstać.
-Lepiej już pójdę.
-Zostań-rzuca tylko i dodaje po chwili- pogadajmy proszę.
-Zapomniałeś że my nie potrafimy ze sobą rozmawiać.
-Czasami nam się to udaje, jeśli się postaramy przez chwilę może znowu się uda.
-Może- śmieję się cicho , przypominając sobie ostatnie dni w Obersdorfie kiedy wszystko między nami było prawie idealne.
-Przepraszam że Ci nie powiedziałem gdzie jedziesz, byłem pewny że zrezygnujesz ,a potrzebowałaś tej pracy.
-Masz rację zrezygnowałabym od razu,ale teraz chyba się cieszę że mi tego nie powiedziałeś.
-Dobrze się tutaj czujesz?
-Czułam-poprawiam go -dopóki nie przywiozłeś ze sobą Stephana.
-Przecież i tak w końcu do siebie wróciliście-rzuca ze złością.
-Całkiem Ci odbiło?Myślisz że sypiam z Tobą i z nim naraz?
-A co to dzisiaj było?Przecież od razu widać że między Wami znowu coś jest.
-Rozmowa z Tobą kompletnie nie ma sensu-wybucham i chcę wstać.
-Przepraszam- mówi i kolejny raz ciągnie mnie na łóżko - nie wiedziałem że kiedykolwiek to powiem, do tego jeszcze Tobie, ale tęskniłem .
Spoglądam na niego szeroko otwartymi oczami, nie wierząc w to co słyszę . Przecież to nie może być prawda, jakim cudem on tęsknił za mną.
-Mówisz to bo chcesz kolejny raz się ze mną przespać?-mówię, dopiero po chwili gryząc się w język.
-Jakbyś nie zauważyła,zrobiłem to wczoraj i gdyby nie Selina mogłem to zrobić kolejny raz , nie jesteś w stanie mi się oprzeć-rzuca wściekły.
-Nie przeginaj-wyrywam swoją rękę i wstaję.
-A nie jest tak?-staje zaraz przy mnie , nachyla się nade mną i szepcze mi wprost do ucha-udowodnij że potrafisz.
Całuje delikatnie moją szyję , bierze mnie na ręce i po chwili kładzie na łóżku, nie protestuję gdy ściąga ze mnie koszulkę i przywieram do niego całym ciałem.Chcę wykrzyczeć całemu światu jaka jestem szczęśliwa w tym jednym momencie kiedy jest przy mnie , zamiast tego walcząc sama ze sobą, odsuwam się od niego po chwili.
-Udowodniłam -śmieję się cicho , patrząc na jego zawiedzioną minę- to teraz Twoja kolej, zobaczymy kto komu nie potrafi się oprzeć.
-To ja udowodnię Ci coś innego- patrzy na mnie z uśmiechem -udowodnię Ci że zależy mi na czymś więcej niż na seksie z Tobą.
Patrzę na niego i dopiero po chwili dociera do mnie to co powiedział. Śmieje się patrząc mi prosto w oczy i nakrywa mnie kołdrą.
-Możesz powtórzyć?
-Ale co? Że tęskniłem za Tobą?Czy to że i tak twierdzę że nie potrafisz mi się oprzeć?Czy może to że udowodnię Ci że zależy mi na czymś więcej?
-Sam nie wierzysz w to co mówisz-wybucham śmiechem.
-Powiedz lepiej czy Ty tęskniłaś?
-Chciałbyś-rzucam tylko , ale już po chwili poważnieję-co ze Stephanem ?
-Przecież rano wyjeżdżają.
-Wiesz że nie o to pytam.
-Wiem .
- Andi widział nas w kuchni. Chciałam mu o wszystkim powiedzieć.Wolę żeby dowiedział się ode mnie .Jestem mu to winna Richard.Tylko nie dałam rady.
-Pogadam z Andreasem.
-Rozmawiałam z nim, to nie o to chodzi.Po prostu to nie w porządku.
-Nie martw się , jakoś to rozwiążemy.
Nie odzywam się, zakładam tylko koszulkę i zamierzam iść do siebie, nie mogę spędzić tutaj kolejnej nocy.
-Nigdzie nie idziesz-Richard wybucha śmiechem , kolejny raz nie pozwalając mi wstać.
-Chyba nie powinnam-mówię cicho, ale zamiast wstać robię coś całkiem odwrotnego i przytulam się do niego przymykając oczy, wiem że nie powinnam tutaj zostawać, nie powinniśmy znowu ryzykować że ktoś zobaczy nas rano.Mimo tego że wyjaśniłam sobie wszystko ze Stephanem, to chyba nie najlepszy pomysł żeby od razu oglądał mnie ze swoim kumplem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)